Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • - Panie kelner, ta szklanka jest brudna!

    - Niemożliwe! Już pięciu gości z niej piło i żaden się nie skarżył!

  • - Panie kelnerze, niech pan uważa! Pan trzyma palce w mojej zupie!

    - Nie pan się nie denerwuje. Nie poparzę się, przecież to chłodnik.

  • - Panie kelner! To mięso w mielonym jest nieświeże!

    - To niemożliwe, proszę pana. My do mielonego w ogóle nie dajemy mięsa.

  • Gość z oburzeniem zwraca się do kelnera:

    - Te grzyby, które jadłem u was przedwczoraj, były trujące! Musiano mi przepłukiwać żołądek!

    - Co pan powie - odpowiada uradowany kelner. - To znaczy, że wygrałem zakład z kierownikiem!

  • - Kelner! W moim jajku jest kurczak!

    - Kurczak? Zaraz dopiszę do rachunku.

  • W restauracji siedzi grubas przy suto zastawionym stole. Podchodzi do niego jakiś mężczyzna i pyta go, co tam słychać nowego.

    - Jem! - odpowiada grubas.

    - A co porabia Maciejewski?

    - Umarł.

    - Koliczko?

    - Umarł.

    - Pietrzykowski?!

    - Umarł.

    - Coś takiego!? Tacy młodzi, zdrowi ludzie. Co im się stało?

    - Nic. Ale kiedy ja jem, to wszystko dla mnie umarło!

  • Gość do kelnera:

    - Poproszę befsztyk.

    - Nie ma.

    - Poproszę kotlet schabowy.

    - Nie ma.

    - To może jajecznicę.

    - Nie ma.

    - W takim razie poproszę mój płaszcz! Kelner spogląda na wieszak i mówi:

    - Przykro mi, ale też już nie ma.

  • - Panie starszy - powiada gość - od dziesięciu minut próbuję przepiłować ten befsztyk i nic z tego!

    - Niech się pan nie przejmuje - uspokaja go kelner. – Do zamknięcia lokalu jeszcze bardzo dużo czasu!

  • Dwie przyjaciółki spotkały się na mieście i postanowiły wejść do kawiarni, żeby porozmawiać. Zamówiły dwie kawy.

    - Tylko w czystej filiżance! - zastrzega sobie jedna z nich. Po chwili kelner przynosi kawę.

    - Która z pań zamawiała w czystej filiżance?

  • - Kelner, co robi twój paluch na moim kotlecie?

    - Przepraszam szanownego pana, ale ja po prostu nie chciałem, żeby znowu spadł na podłogę.

  • - Kelner! W zupie jest mucha!

    - Spokojnie, nic panu nie zje...

    - Pan oszalał?

    - Niee... ja znam te muchę - ona jada w wc, a tutaj przychodzi się kąpać. Pan da jej chwilkę, to sobie pójdzie...

  • - Czy macie kawior? - pyta gość. - Tyle się o tym słyszy i czyta, a ja go nigdy nie próbowałem.

    - Co pan powie? - dziwi się kelner. - Nigdy? W takim razie mamy kawior!

  • Gość w restauracji woła kelnera i skarży się:

    - W jadłospisie znajduje się tylko jedna potrawa. Nie dajecie żadnego wyboru.

    - Owszem, dajemy. Można zamówić albo nie!

  • Poirytowany klient restauracji zwraca się do przebiegającego kelnera:

    - Proszę pana, już trzeci raz zamawiam obiad firmowy...

    - Bardzo się cieszę, że tak panu u nas smakuje.

  • - Kelner! Nie mogę jeść tej zupy!

    - Chwileczkę proszę pana, zaraz zawołam szefa kuchni.

    - Po co mi szef kuchni? Przynieś pan łyżkę.

  • Kelner nalewa gościowi kawę i mówi:

    - Wygląda na deszcz, prawda?

    - Nic nie szkodzi - odpowiada gość. - Przynajmniej pachnie jak kawa.

  • Kelner pyta nowo przybyłego klienta:

    - Co pan pije?

    - Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturę na łupanie w krzyżu, a w sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.

    - Chyba się nie zrozumieliśmy do końca - mówi uprzejmie kelner. - Pytałem, co by pan chciał?

    - Mój Boże... chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować po świecie...

    - Może jeszcze raz zadam pytanie: czy chce się pan napić?

    - Czemu nie. A co pan ma?

    - Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna, której kibicuję, przegrała i kiepsko mi tutaj płacą.

  • Gość zamówił żurek, bigos i dwie bułki.

    - Panie starszy - krzyczy za chwilę do kelnera - przecież te bułki są mokre!

    - Co ja na to poradzę. Jak człowiek niesie w jednej ręce talerz zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić!

  • - Kelner! Czy macie sardynki?

    - Oczywiście, szanowny panie. A jakie pan sobie życzy: portugalskie, hiszpańskie, francuskie...?

    - Wszystko mi jedno, i tak nie będę z nimi rozmawiał.

  • - Panie kelner, to wino jest ciepłe - denerwuje się gość w restauracji.

    - To niemożliwe! Przed chwilą sam dolewałem do niego zimnej wody.

  • Zamknęli gościa do więzienia na 20 lat, siedział sam w celi, nie miał co robić, aż dnia pewnego złapał mrówkę. Wyuczył ją tańczyć, śpiewać, robić fikołki, zrobił jej malutki parasol i ubranko. Ćwiczył ją i ćwiczył, poświęcał jej cały swój czas. W końcu wyszedł na wolność i zabrał mrówkę ze sobą. Nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić, więc wybrał się do dobrej restauracji, by wreszcie porządnie coś zjeść. Kłopot tylko w tym, że nie miał pieniędzy... Podchodzi kelner:

    - Słucham pana?

    - Proszę pana, chciałbym zjeść coś naprawdę wyjątkowego, ale nie mam pieniędzy...

    - No cóż, bardzo mi przykro...

    - To może zróbmy tak: da mi pan dobry obiad, a ja pana w zamian czymś zadziwię. Założę się, że tego pan jeszcze nie widział!

    - No, niech będzie. Co to takiego?

    - Proszę, niech pan popatrzy, tu na stole jest mrówka...

    A kelner ściera mrówkę serwetą i mówi:

    - Och, najmocniej przepraszam...

  • Gość wzywa kelnera i pyta:

    - Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?

    - Oczywiście, proszę pana.

    - To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w domino.

  • Kelner do kelnera:

    - Czemu nie wyrzucisz tego pijaka, co śpi tam ścianą?

    - Bo on za każdym razem, kiedy się budzi, płaci mi rachunek!

  • W nadmorskiej miejscowości letniskowej facet wchodzi do restauracji, siada przy stoliku i zamawia rybę. Gdy kelner podaje rachunek, gość mówi:

    - Przyjechałem tutaj przed dwoma tygodniami i teraz żałuję, że już wtedy nie odwiedziłem tego lokalu...

    - Miło mi to słyszeć.

    - ...wówczas ryba, którą mi pan podał, musiała być jeszcze świeża.

  • Młodszy kelner dziwi się:

    - Jak ten gość poznał, że do wina dolałem wody? W szkole uczono nas, że woda jest bez smaku!

  • - Są mielone? - pyta gość.

    - Mielimy - słyszy w odpowiedzi.

    - To ja poczekam - odpowiada gość.

    - Nie trzeba, mieli my wczoraj - odpowiadają mu.

  • - Wczoraj spędziłem wspaniały wieczór. Byłem z żoną w restauracji.

    - Czy mają dobrą orkiestrę?

    - Znakomitą! Nie słyszałem ani słowa z tego, co Zośka do mnie mówiła!

  • Rozmawiają dwaj goście w restauracji:

    - Kiedyś jadłem tu ślimaki. A ty już próbowałeś?

    - Jakoś nigdy nie miałem odwagi, żeby zamówić ślimaki..

    - A czyja zamawiałem? Poprosiłem o zieloną sałatę.

  • W restauracji klient mówi do kelnera:

    - Chciałbym zjeść to, co je ten pan przy sąsiednim stoliku.

    - Dobrze - mówi kelner. - To ja wywołam go do telefonu, a pan to chwyci...

  • W oknie restauracji na Służewcu widnieje napis:

    - Jeśli przegrałeś na wyścigach, masz prawo natychmiast się odegrać. Wstąp do nas na befsztyk z koniny!

  • Przy wypisywaniu rachunku kelner zagaduje klienta:

    - Mam nadzieję, że odtąd będzie nas pan polecał.

    - Przykro mi, ale ja nie mam wrogów.

  • Gość zamówił w restauracji gulasz. Kelner po chwili przyniósł mu talerz i książkę zażaleń.

    - Po co mi książka? - zdziwił się konsument. - Nie zamawiałem jej.

    - Jeszcze pan nie próbował gulaszu - odpowiada kelner. - A mnie dziś nogi bolą i nie chciałbym chodzić drugi raz.

  • Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę, a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi człowiek, strasznie głodny. Widzi, że tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje posiłku. Bierze więc łyżkę i zaczyna mu wyjadać zupę. Je i je i je, a gdy prawie już kończy, na dnie talerza widzi grzebień. Tak mu ten grzebień wszystko obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie prawowity właściciel zupy odzywa się zza gazety:

    - Co, pan też doszedł do grzebienia?

  • - Panie kelner! W mojej zupie pływa aparat słuchowy!

    - Że co, proszę?

  • - Jak panu smakował kotlecik? - pyta kelner.

    - Zwierzę, z którego pochodziło to mięso, musiało być niezwykle zdrowe.

    - Po czym pan to wnosi?

    - Skoro dożyło tak sędziwego wieku...

  • Kelner ciężko zachorował. Odwiedziono go do szpitala. Leży na stole operacyjnym i jęczy. Przechodzi lekarz, kelner łapie go za fartuch:

    - Panie doktorze... tak się źle czuję... Pomoże mi pan?

    Lekarz poznaje kelnera i odpowiada:

    - Bardzo mi przykro, ale to nie mój stół. Zaraz przyjdzie kolega!