Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • Piłkarz odpowiada przed komisją dyscyplinarną:

    - Z jakiego powodu kopnęliście stopera przeciwników?

    - Omyłka, słowo honoru! Myślałem, że to sędzia liniowy!

  • Po zakończonej gonitwie trener pyta dżokeja:

    - Czy nie mógłbyś być trochę szybszy na finiszu?

    - Mógłbym, tylko, prawdę mówiąc, głupio mi było zostawi konia samego!

  • Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:

    - Mieszkanie, które otrzymałem, jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami o rybach porozmawiać!

  • Prelegent, który zwiedził wiele egzotycznych krajów, opowiada o wrażeniach z pobytu w puszczach Ameryki:

    - Najniebezpieczniejszym zwierzęciem jest jaguar. Nie ma przed nim ratunku. Kiedy ofiara ucieka - on ją dogoni, kiedy się wspina na drzewo - on będzie szybszy, kiedy wskoczy do rzeki - on też popłynie.

    - A jeśli ofiara się schowa? - droczy się jakiś słuchacz.

    - Nic nie pomoże - odpowiada podróżnik. - Jaguar schowa się także!

  • Przychodzi młody mężczyzna do sklepu:

    - Chciałbym jakieś bardzo trudne puzzle...

    - Może pustynia, 500 części?

    - Nie... Coś lepszego.

    - No a ocean, 1500 części?

    - To zrobię w 10 minut. Coś trudniejszego.

    - Nasz najtrudniejszy zestaw to niebo nocą na 3500 części.

    - Naprawdę nie ma nic trudniejszego? Może jakieś trójwymia...

    - Panie! - denerwuje się sprzedawca. - Niech pan idzie do piekarni po bułkę tartą i poskłada z niej rogalik!

  • - Patrz, Józek, uratowałem temu człowiekowi życie, a on znać mnie nie chce.

    - Tak? Jakżeż to było?

    - Byliśmy na polowaniu i trafiłem go trzy razy w futrzaną czapkę, a gdybym tylko trzy centymetry niżej wziął, byłoby po nim.

  • Na brzegu siedzi rybak

    - No jak, biorą? - pyta przechodzień.

    - Biorą, panie, biorą... Dziś wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać!

  • - Dokonałem świetnej zamiany - powiada kolekcjoner do drugiego. - Znalazłem idiotę, któremu wcisnąłem stary, przedwojenny gruchot jako auto Napoleona...

    - A co on dał ci w zamian?

    - Telewizor Bismarcka.

  • Na polowaniu myśliwy strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu.

    - Trafiłem! - cieszy się strzelec. - Aż pióra poleciały!

    - Fakt - potwierdza któryś z kolegów. - Poleciały, razem z bażantem.

  • - Stary, poczęstuj mnie papierosem.

    - A mówiłeś, że rzucasz palenie.

    - Rzucam, ale jestem dopiero w pierwszej fazie tego procesu.

    - Jakiej pierwszej fazie?

    - Przestałem kupować.

  • Dwóch wędkarzy łowi ryby na zamarzniętym jeziorze. Jeden z nich wyciąga spod lodu sztukę za sztuką, natomiast drugiemu nie bierze nic.

    - Jak to jest, że pan bez przerwy coś łapie, a ja nic? - zastanawia się głośno pechowiec.

    - Trzbłyczspgrzwadżnice - rzecze na to drugi wędkarz.

    - Nic z tego nie rozumiem - zasępia się pierwszy, zbiera swój sprzęt i zaczyna się oddalać.

    Wówczas drugi wędkarz podnosi do ust rękę, dwukrotnie w nią spluwa, i mówi:

    - Trzeba przez cały czas podgrzewać dżdżownice!

  • Spacerowicz zaczepia wędkarza:

    - Dobrze biorą w tym jeziorze?

    - Czy biorą? Muszę się chować za drzewo, żeby ryby mnie nie obskoczyły, gdy nakładam robaka na haczyk!

  • Kowalski chwali się sąsiadowi:

    - Podczas ostatniego polowania ustrzeliłem trzy kaczki.

    - Dzikie kaczki?

    - Dzikie to one nie były, ale ta ich właścicielka...

  • Zapalony miłośnik wyścigów konnych opowiada koledze o ostatniej gonitwie.

    - Wybrałem się na wyścigi dziesiątego dnia dziesiątego miesiąca, dokładnie o godzinie dziesiątej. Mój syn skończył w tym dniu dziesięć lat, a gdy jeszcze zobaczyłem, że w dziesiątym biegu będzie się ścigać dziesięć koni, postawiłem wszystkie pieniądze na tego z numerem 10.

    - I wygrał!

    - Nie, przybiegł dziesiąty.

  • Z urlopu wrócił zapalony wędkarz i opowiada kolegom:

    - Już pierwszego dnia chwyciłem dwa szczupaki, bez przesady półkilogramowe, i jednego z przesadą czterokilogramowego.

  • Łowi rybak ryby, ale bydlaki nie biorą. Siedzi tak, mocząc kij przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada:

    - Kurna! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!

  • - Zobaczycie, wygra ten, który biegnie w czerwonym krawacie.

    - To nie krawat, to język.

  • Doktor Kulesza ogląda z żoną wieczorny program w telewizji, gdy nagle dzwoni telefon.

    - Kulesza? - odzywa się głos w słuchawce. - Tu doktor Froński. Jest u mnie doktor Kwiatkowski i doktor Kurc. Potrzebujemy czwartego do brydża. Przyjeżdżaj!

    - Co się stało? - pyta żona.

    - Muszę jechać w nagłej potrzebie. To poważna sprawa, na miejscu czeka już trzech lekarzy.

  • Jeden wędkarz mówi do drugiego:

    - Franek, wczoraj złowiłem taaaakiego suma!

    - No, a ja wyłowiłem z jeziora palącą się lampę naftową.

    - Franek, no co ty?! Przecież lampa naftowa nie może się palić pod wodą.

    - Skróć swojego suma, to ja zgaszę swoją lampę.

  • Myśliwy chwali się, że nigdy nie chybia. W pobliżu przelatuje dzika kaczka. Myśliwy strzela i nie trafia.

    - Koledzy - mówi - jesteście naocznymi świadkami cudu, oto leci martwa kaczka.

  • Rozmawia dwóch informatyków:

    - Wpadnij do mnie na imprezę, będzie piwo i multum lasek.

    - A ile będzie tych panienek?

    - No, z jakieś 60 giga.

  • - Czy jest to prawda, że dzikie bestie nie skrzywdzą człowieka niosącego w dżungli pochodnię? - zapytano podróżnika, który objechał cały świat.

    - To zależy, jak szybko ją niesie.

  • Do spowiedzi przyszedł facet i mówi:

    - Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłem... strasznie przeklinałem i to w niedzielę.

    - No cóż... odmów trzy razy „Zdrowaś Mario” i staraj się uważać na swój język.

    - Ale ojcze, chciałbym wytłumaczyć okoliczności. Otóż w niedzielę zamiast do kościoła wybrałem się z przyjaciółmi na partyjkę golfa. Już na pierwszym dołku nie wyszło mi uderzenie i posłałem piłeczkę między drzewa...

    - I to cię tak zdenerwowało, że zakląłeś.

    - Nie, ponieważ okazało się, że piłeczka szczęśliwie upadła w miejsce, z którego można było oddać czysty strzał w kierunku dołka, ale jak podchodziłem do miejsca, w którym leżała piłeczka, nagle przybiegła wiewiórka, porwała mi ją i uciekła na drzewo...

    - I wtedy właśnie zakląłeś.

    - Nie, ponieważ zaraz potem wiewiórkę chwycił orzeł i odleciał...

    - I to cię tak zdenerwowało, że zacząłeś kląć?

    - Otóż nie, bo wiewiórka wypuściła piłeczkę, a ta spadła jakieś 10 cm od dołka...

    - Tylko mi, kurna, nie mów, że spieprzyłeś to uderzenie?!

  • Podchodzi facet do kiosku Ruchu i prosi o papierosy. Kioskarka podaje mu paczkę. On patrzy i czyta: „Uwaga! Palenie Tytoniu Powoduje Impotencję”.

    Facet oddaje fajki i mówi: - Pani mi da takie z rakiem.

  • Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:

    - Poproszę kilogram robaczywych jabłek.

    - A po co panu robaczywe?

    - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.

  • „Był u mnie ksiądz po kolędzie i mówił, że trzeba ostro balować, bo niedługo nadejdzie jakiś „wielki post” - mam pytanie: Od kogo nadejdzie ten post i ile mega będzie zajmował? I skąd ksiądz wie takie rzeczy? Pytam, bo siedzę na modemie i ciężko mi się ściąga wielkie posty...”

  • Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:

    - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!

    - Och ty szczęściarzu!

    - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...

    - I co? I co?

    - No a ona mówi: „Rozbierz mnie!".

    - Opowiadaj szczegółowo!

    - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...

    - Nie gadaj! Kupiłeś laptopa!? A procesor jaki?

  • - Dlaczego na polowaniu strzelał pan do swojego kolegi? - pyta sędzia.

    - Wziąłem go za sarnę.

    - A kiedy pan zauważył swoją pomyłkę?

    - Gdy sarna odpowiedziała ogniem.

  • Informatyk opowiada kumplom:

    - Przychodzę ja do domu, patrzę, a tu w łóżku goła żona z obcym chłopem. A oczy u nich chytre, oj chytre... Oj, niedobrze!

    - Biegnę ja do komputera - no tak, hasło, swołocze, zmienili!

  • Informatyk trafia do nieba. Staje przed św. Piotrem, a św. Piotr go pyta:

    - Chciałbyś, informatyku, pójść do raju czy do piekła?

    - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada informatyk.

    - Patrz, tak wygląda niebo - mówi św. Piotr, pokazując dookoła.

    - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa informatyk.

    - Teraz chodź, pokażę ci piekło - powiada św. Piotr.

    Zjeżdżają do piekła, informatyk patrzy, a tam gołe panienki siedzą na monitorach, a komputery i cały osprzęt tylko najnowszej generacji i najlepszych marek. Po chwili obaj wracają na górę.

    - No to jak - pyta św. Piotr - niebo czy piekło?

    - Nie obraź się, św. Piotrze, ale ja wolę do piekła - mówi informatyk.

    Tak też się stało, zjechał z powrotem na dół, wychodzi z windy, a tu go dwa diabły za kołnierz i do beczki ze smołą. Przestraszony informatyk krzyczy:

    - Co się stało z tamtym piekłem, które widział poprzednio!?

    - Na to jeden z diabłów odpowiada:

    - To było demo, baranie, demo...

  • Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Wtem spostrzegają, że płynący nieopodal na nartach człowiek znika pod wodą. Ruszają mu więc na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują, robią sztuczne oddychanie.

    - Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy.

  • Rozmowa dwóch kumpli, zaawansowanych użytkowników Allegro:

    - Cześć, stary, co tam nowego?

    - A wiesz, ożeniłem się.

    - Oo, gratuluję, i jak tam żona?

    - Wszystko ok, polecam!

  • Samochodem jedzie mechanik, elektryk i programista. W pewnym momencie silnik gaśnie, samochód się zatrzymuje. Mechanik mówi:

    - Cholera, pewnie gaźnik się zatkał.

    - E, nie. To na pewno cewka zapłonowa - stwierdza elektryk.

    Programista na to:

    - Chłopaki, a gdybyśmy tak spróbowali wysiąść i wsiąść jeszcze raz?...

  • Idzie myśliwy przez las. Zobaczył małą dziurę w drzewie.

    - Uuu - krzyknął.

    - Uuu - odpowiedział mu piskliwy głosik.

    Myśliwy przystawił strzelbę, strzelił i z dziupli wypadła martwa wiewiórka. Idzie dalej, zobaczył większą dziurę w drzewie.

    - Uuu - zawołał.

    - Uuu - odpowiedział mu grubszy głos.

    Myśliwy przystawił strzelbę i strzelił. Wypadła martwa sowa. Idzie dalej, zobaczył wielką dziurę w skale.

    - Uuu - zawołał.

    - Uuu - odpowiedział mu bardzo gruby głos. Myśliwy przystawił strzelbę... i pociąg go przejechał.

  • Przedstawiciel piekła proponuje niebu rozegranie meczu piłkarskiego.

    - Głupi pomysł - odpowiada archanioł Gabriel. - Przecież wiesz, że wszyscy najlepsi piłkarze są w niebie...

    Lucyfer:

    - A wiesz, gdzie są wszyscy sędziowie?

  • Kowalski idzie ulicą, niosąc obraz.

    - Co tam masz? - zaczepia go sąsiad.

    - Nie jestem wielkim znawcą sztuki, ale trafiała mi się wyjątkowa okazja. Za jedyne 1000 złotych udało mi się kupić obraz Leonarda da Vinci, który jest wart miliony! Tym bardziej że to podobno jedno z nielicznych dzieł, jakie wykonał długopisem.

  • - Najwięcej tygrysów zastrzeliłem w Afryce - chwali się myśliwy, znany łgarz.

    - Przecież w Afryce nie ma tygrysów - protestuje ktoś z słuchaczy.

    - Od czasu mego polowania na pewno nie!

  • - W prasie tyle teraz artykułów o szkodliwości papierosów, że postanowiłem z tym skończyć.

    - Rzucasz palenie?

    - Nie, czytanie.

  • Kilku informatyków po pracy wybrało się na piwo. I jak to komputerowcy prowadzą rozmowy tylko o chipsetach, twardych dyskach itp. W końcu jeden z nich głośno się odzywa:

    - Panowie! Tak nie można, tylko rozmowy o robocie. Porozmawiajmy o czymś innym.

    - A o czym? - pyta jeden z kolegów.

    - Na przykład o dupach - odpowiada ten pierwszy. Zapadła dłuższa chwila ciszy. W końcu jeden się odzywa:

    - Moja karta graficzna jest do dupy!

  • Myśliwy opowiada w licznym gronie swoją przygodę łowiecką.

    - Polowałem tego dnia na zająca. Już miałem go na muszce, gdy nagle zza krzaków wyskoczył lis i wbił zęby w kark szaraka. Nie zdążyłem wystrzelić, gdy raptownie z góry jak pocisk spada jastrząb, chwyta w szpony lisa i zająca i unosi ich w powietrze.

    - I co, i co?

    - Mierzę dokładnie ze sztucera, strzelam - spada lis. Mierzę drugi raz... strzelam... spada jastrząb.

    - A zając? Co z zającem?

    - Zając, jak to zając, poleciał dalej...

  • Przechwala się trzech myśliwych.

    Pierwszym mówi:

    - Ja byłem w Afryce i polowałem na lwy!

    Drugi:

    - A ja byłem na Alasce i polowałem na łosie!

    Na to ostatni:

    - Ha, panowie, a ja byłem w Norwegii...

    - A fiordy widziałeś?

    - Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.

  • Co robi polski kibic, gdy reprezentacja Polski w piłkę nożną wygrywa mistrzostwo świata?

    - Wyłącza Playstation i idzie spać.

  • - Dokąd chodzisz w sezonie na grzyby?

    - Do sąsiadów na strych.

    - Hodują je tam?

    - Nie. Suszą.