Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • - Czy oskarżony jest żonaty? - pyta sędzia.

    - Nie, proszę wysokiego sądu, ja tylko tak głupio wyglądam.

  • - Panie doktorze, mój mąż mówi przez sen.

    - Niestety, nic na to nie mogę poradzić.

    - Kiedy mi nie chodzi o to, żeby pan go z tego wyleczył, tylko niech on mówi wyraźniej, bo nic nie rozumiem!

  • Podczas spektaklu w teatrze mąż zwraca się do żony:

    - Spójrz na te blondynkę! Jest wyjątkowo apetyczna.

    - Możliwe - odpowiada obojętnie żona - ale i tak kolację będziesz jadł w domu...

  • - Cześć, stary, słyszałem, że się ożeniłeś.

    - Ożeniłem...

    - Musisz pewnie być szczęśliwy?

    - Muszę...

  • Do szpitala przywożą rannego.

    - Żonaty? - pyta pielęgniarka.

    - Nie. Wypadek samochodowy.

  • Gdy przeczytano testament, wdowa wpadła w wielki gniew, ponieważ okazało się, że mąż nie zostawił jej w spadku ani grosza, zapisując cały majątek kochance.

    Rozgniewana kobieta udała się natychmiast do kamieniarza, u którego wcześniej zamówiła nagrobek dla nieboszczyka.

    - Trzeba koniecznie zmienić napis! - zażądała.

    - Za późno, proszę pani. Już wykułem w kamieniu „Spoczywaj w pokoju”.

    - To w takim razie proszę dodać pod spodem „dopóki się znów nie spotkamy”!

  • - Czy to prawda, że żona cię opuściła?

    - A skąd! Zawsze kończy się na obietnicach.

  • Żona pyta męża:

    - Czy widziałeś kiedyś pogięty banknot 100 zł?

    - Tak.

    - A wdziałeś pogięty banknot 200 zł?

    - Tak - odpowiada lekko poirytowany.

    - A widziałeś, jak wygląda pogięte 50 000 zł?

    - Nie - zaciekawia się mąż

    - To sobie zobacz, stoi w garażu.

  • Złośliwy właściciel zakładu produkcji nagrobków podarował żonie na urodziny tablicę z napisem: „Tu spoczywa Ruth, zimna jak zawsze”.

    Cieszył się ze swego dowcipu, dopóki na swoje urodziny nie otrzymał w prezencie od małżonki nagrobka z napisem: „Tu spoczywa Bruce, nareszcie sztywny”.

  • Dwóch kumpli rozmawia przy piwie:

    - Wiesz, zawsze kiedy wracam do domu z tego naszego picia, wyłączam światła już na podjeździe, na ręcznym cichutko wjeżdżam do garażu, w przedpokoju zdejmuję buty, wchodzę po schodach na paluszkach, rozbieram się w łazience i jak duch, daję słowo, wślizguję się do łóżka, a moja żona i tak natychmiast się budzi i robi mi potworną awanturę o późny powrót.

    - Stary, bo to trzeba dokładnie na odwrót! Ja hamuję przed domem z piskiem opon, trzaskam z całej siły drzwiami, z łoskotem pokonuję schody, w sypialni rzucam butem w szafę, wskakuję do łóżka, chwytam żonę za tyłek i chrypię jej do ucha: „A może tak mały numerek?”. I uwierz mi - ona wtedy zawsze udaje, że mocno śpi!

  • Żona mówi do męża:

    - Brałeś dzisiaj prysznic?

    - Dlaczego jak coś zginie w tym domu, to zawsze jest na mnie?!

  • - Dlaczego nasz sąsiad tak klnie? - zastanawia się Kowalska.

    - Albo mu pies uciekł, albo żona wróciła.

  • Facet chodzi przez godzinę nerwowo po domu. Żona w końcu nie wytrzymuje i pyta:

    - Co jest?!

    Mąż na to z ogniem w oczach:

    - Mam ochotę na seks!

    Żona odsuwa znacząco kołdrę i mówi:

    - No to chodź...

    - No to chodzę!

  • Koledzy między sobą:

    - No, jak ci się powodzi w małżeństwie?

    - Cóż, czuję się po prostu odmłodzony - znowu palę papierosy po kryjomu.

  • - Od kiedy zgubiłem klucze do piwnicy, między moją żona a mną nigdy nie padło ostrzejsze słowo.

    - A co znajduje się w piwnicy?

    - Żona...

  • Mąż ofiarował swojej małżonce futro na imieniny.

    - Żal mi tylko - powiedziała żona - tego biednego stworzenia, które dla mnie zostało obdarte ze skóry.

    - To bardzo miłe z twojej strony - zauważył mąż - że myślisz o mnie.

  • Między kolegami:

    - Jutro są urodziny mojej żony. Mam zamiar zrobić jej niespodziankę.

    - Co jej kupisz?

    - Nic.

    - I to ma być ta niespodzianka?

    - Bo ona na pewno spodziewa się jakiegoś prezentu.

  • Chłopak pyta starszego kolegi:

    - Czy głupota mężczyzny może być powodem rozwodu?

    - Tego nie wiem, ale często bywa przyczyną małżeństwa.

  • Podczas obiadu żona zauważyła w restauracji znajomą twarz.

    - Wiesław, widzisz tego mężczyznę zalewającego się przy barze? - skierowała uwagę męża na jednego z klientów. - Czy wiesz, że pije on tak bez przerwy od 10 lat, czyli od momentu, kiedy od niego odeszłam?

    - Niemożliwe - wzruszył ramionami mąż kobiety. - Rozumiem, jak mógł się poczuć, ale doprawdy nie sądzę, żeby świętował z tego powodu aż tak długo.

  • W nocnym klubie występuje piękna, skąpo odziana tancerka. Pewien gość w pierwszym rzędzie głośno się zachwyca, jego przyjaciel zaś mruczy pod nosem raz po raz:

    - Pfuj! Pfuj!

    - Jakżeż to? - zdumiewa się pierwszy - Nie podoba ci się to cudo?

    - Ależ szalenie!

    - Czemu więc mówisz „pfuj!"?

    - Bo przez chwilę pomyślałem o własnej żonie...

  • Facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na swojej żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z kumplami na piwo. Około 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on:

    - Słuchaj, skończyło się piękne czasy! JA jestem panem tego domu! JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie, skąd je weźmiesz, potem się zdrzemnę, a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No i nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No, kto?

    - Zakład pogrzebowy, bydlaku!

  • Anna zgłasza się do wróżki.

    - Wkrótce zostaniesz wdową - czyta wróżka z jej dłoni. - Twój mąż zginie tragiczną śmiercią.

    - A czy zostanę za to skazana? - dopytuje się klientka.

  • Do sklepu z bronią wpada wzburzona kobieta:

    - Proszę o pistolet i jeden nabój!

    - Jakim kalibrem mogę służyć?

    - Bo ja wiem.... Mąż nosi garnitur rozmiar 52.

  • Na komisariat policji przychodzi mężczyzna i chce złożyć zawiadomienie o zaginięciu swojej żony.

    - A kiedy ona zaginęła? - pyta dyżurny.

    - Pięć lat temu.

    - Pięć lat temu? I dopiero dzisiaj pan się do nas zgłasza?

    - Wie pan, panie inspektorze, po prostu nie mogłem w to uwierzyć.

  • Heleno, czy masz coś do powiedzenia - uroczyście pyta mąż, włączając telewizor - zanim zacznie się sezon futbolowy?

  • Facet z depresją przychodzi do psychiatry. Ten słucha jego zwierzeń i mówi:

    - Jedno jest pewne: coś pana blokuje i nie pozwala się panu rozwijać. Na początek radzę, żeby odważnie przyjrzał się pan swoim nieszczęściom i zaczął się z nich śmiać.

    - Śmiać się z nich? Nie odważyłbym się! Moja żona i teściowa w ogóle nie mają poczucia humoru.

  • Cyrkowy magik po swoim kolejnym popisie oznajmia widzom:

    - Za chwilę sprawię, że zniknie jedna z obecnych tu kobiet.

    Z ostatniego rzędu słychać męski głos:

    - Maryśka, zgłoś się na ochotnika!

  • U Kowalskich dochodzi do sceny małżeńskiej. Żona, wyczerpawszy zasób uwłaczających godności męża epitetów i gróźb, wykrzykuje:

    - Jak tylko umrzesz, wyjdę za mąż za innego!

    Kowalski spokojnie:

    - Moja droga! Cóż mnie może obchodzić nieszczęście człowieka, którego nie znam...

  • - Gdybyś była skromna jak królik - marzy mąż.

    - Co masz na myśli? - dopytuje się żona.

    - Gdyby tak wystarczyło ci jedno futro na całe życie...

  • Żona do męża:

    - Popatrz kochanie, reklama nie kłamie! Po wypraniu rzeczywiście twoja koszula jest śnieżnobiała!

    - A jednak wolałem, jak była w kratkę!

  • Żona do męża wracającego nad ranem z domu:

    - Nie masz litości nade mną. Ani oka nie zmrużyłam.

    - A czy ty myślisz, że ja spałem? - odpowiada mąż.

  • Umierający mąż przekazuje żonie swoje ostanie dyspozycje:

    - Dopilnuj, Barbaro, żeby Piotr zajął się naszym sklepem po mojej śmierci.

    - Ale dlaczego Piotr? - oponuje małżonka. - Krzysztof bardziej się do tego nadaje!

    - Dobrze - kiwa głową konający - ale mój samochód daj Michałowi.

    - Bardziej przyda się Agacie, bo ona przecież ma rodzinę.

    - Niech i tak będzie, lecz za to Justyna weźmie nasz dom na wsi.

    - Justyna nienawidzi wiejskiego życia. Dom przejmie Wiesiek.

    - Matka! - podnosi głos konający mężczyzna. - Kto tu w końcu umiera: ja czy ty!?

  • Rankiem po sylwestrowych szaleństwach żona zwraca się do swego skacowanego małżonka:

    - Czy mógłbyś mi pomóc pozmywać naczynia?

    - Dlaczego zawsze wyjeżdżasz z takimi pomysłami, kiedy lecę z nóg?! - irytuje się mąż.

    - Chciałam cię tylko wypróbować - powiada żona. - Naczynia już dawno umyte.

    - Ależ kochanie - mąż obejmuje ją - ja tylko tak głupio sobie hartowałem. Oczywiście, gdyby tylko zaszła potrzeba...

    - To znakomicie, ja też sobie tylko żartowałam...

  • Trzy pary małżeńskie, jedno małżeństwo na emeryturze, drugie w średnim wieku, a trzecie świeżo po ślubie, postanawiają zmienić wiarę i zgłaszają się do założyciela nowego kościoła. Ten każe im wstrzymać się od seksu przez dwa tygodnie i przyjść ponownie. Po tym okresie założyciel nowej religii pyta parę emerytów, jak sobie dawali radę.

    - Bez żadnego problemu.

    Następnie o to samo pyta tych w średnim wieku.

    - Przez pierwszy tydzień było ciężko, ale potem już w porządku.

    Na koniec zwraca się do nowożeńców. Młody człowiek odpowiada:

    - Wszystko szło całkiem dobrze, dopóki moja żona nie upuściła puszki z farbą.

    - Z farbą?

    - Tak, bo się pochyliła i jak zobaczyłem ten jej śliczny kuperek, to nie mogłem się po prostu powstrzymać i musiałem ją mieć – od razu, tam gdzie stała.

    Lider nowej religii popatrzył na młodych z potępieniem.

    - Nie macie tutaj wstępu!

    - Tego się spodziewaliśmy - westchnął młody małżonek. - To samo powiedział nam wtedy kierownik działu w supermarkecie.

  • - Dlaczego ożeniłeś się z Krysią?

    - Ocaliła mi życie!

    - W jaki sposób?

    - Nie ukrywała, że jeśli się z nią nie ożenię, zastrzeli mnie.

  • Dzwonek do drzwi. Kowalski otwiera. Na progu stoi dwóch panów.

    - Czym mogę służyć?

    - Jesteśmy z towarzystwa dobroczynnego, zbieramy na dom dla starych kobiet. Czy mógłby pan też nam coś ofiarować?

    - Ależ chętnie - woła rozpromieniony Kowalski. - Marysiu!

  • - Do kogo piszesz ten list? - pyta żona męża.

    - Czemu pytasz?

    - Oj, ty to zawsze musisz wszystko wiedzieć!

  • Siedzi facet przy grobie i krzyczy:

    - Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć!

    - Podchodzi drugi i pyta:

    - Panie, kogo pan tak żałujesz? Ojca, syna?

    - Pierwszego męża mojej żony.

  • - Stary, nie żeń się w lipcu - radzi kolega - lepiej ożeń się w październiku.

    - A co to za różnica?

    - Zyskasz trzy miesiące...

  • Żona mówi do męża:

    - Kochanie, jutro jest rocznica naszego ślubu. Jak ją uczcimy?

    Mąż po chwili:

    - Może minutą ciszy?

  • Rozmawiają dwie sąsiadki:

    - Do tego doprowadziłam, że mój mąż pali tylko po dobrym obiedzie.

    - To wspaniale. Jeden papieros na rok jeszcze nikomu nie zaszkodził.

  • Żona pokazuje mężowi nową, bardzo wydekoltowaną suknię.

    - Jak w niej wyglądam?

    - Nieźle, tylko wołałbym, abyś głębiej w nią weszła...

  • Żona pokłóciła się z mężem i nie odzywali się do siebie, a jedynie pisali karteczki z poleceniami typu „wynieś śmieci", „wyprasuj ubrania" itp. Raz mąż kładzie żonie

    karteczkę:

    „Obudź mnie o piątej, bo muszę wcześnie wstać". Budzi się, patrzy na zegarek - dziewiąta. Spogląda na szafkę, a tam kartka:

    - „Wstawaj, stary, już piąta”.

  • - Czemuś taki przegrany?

    - Straszna historia.

    - Co się stało?

    - Wyobraź sobie, przyszedłem na dworzec po żonę, ale nie było jej w pociągu. Boję się, że ona jest w domu już od wczoraj...

  • Na jednej z bram wiodących do raju widać napis: „Dla pantoflarzy”, na drugiej: „Dla mężczyzn, którzy nie dali się zdominować przez kobiety”. Przed pierwsza brama kłębi się tłum zmarłych, przed druga stoi jedna samotna duszyczka. Podchodzi do niej święty Piotr:

    - A ty co tu robisz?

    - Ja nie wiem, żona kazała mi tu stanąć!

  • Facet wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:

    - Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?

    - Ja, a co się stało?

    - Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!

  • Kobieta usiłuje wyprosić za drzwi natrętnego akwizytora.

    - Niech się pan stąd wynosi, bo zawołam męża!

    - Przecież pani męża nie ma w domu!

    - Skąd pan wie?

    - Jak ktoś ma taką żonę, to w domu bywa tylko w porze posiłków.

  • Rozmowa w pociągu:

    - Czy pan wie, co ja myślę o małżeństwie?

    - A jest pan żonaty?

    - Tak.

    - To wiem.

  • Podczas ceremonii 50-lecia małżeństwa żona zauważa łzy w oczach męża.

    - Nie wiedziałam, że te złote gody tak cię wzruszą!

    - To nie to - chlipie małżonek. - Pamiętasz ten dzień, gdy twój ojciec przyłapał nas razem w stodole i zagroził, że jeśli się z tobą nie ożenię, to wpakuje mnie na 50 lat do więzienia?

    - Tak?

    - Cóż, dziś byłbym już wolnym człowiekiem!

  • - Czy pańska żona jeździ samochodem?

    - Nie, on już tak wyglądał, kiedy go kupowałem.

  • - Z tabeli wynika, że masz 20 kilo nadwagi - zwraca się mąż do kobiety stojącej na wadze.

    - Coś ty! - oburza się żona. - Jestem po prostu o 60 cm za niska.

  • - Nie zgadzam się, żebyś obcięła włosy! - kategorycznie stwierdza mąż.

    - Tak? - woła żona. - A czy ty mnie pytałeś o zgodę, kiedy zapuszczałeś łysinę?!

  • Żona z mężem jedzą zupę i kobieta przypadkiem się oblała. Mówi do męża:

    - No nie, wyglądam jak świnia!

    - No, i jeszcze się zupą oblałaś...

  • - Daj pan dwa złote człowiekowi w potrzebie - żebrze bezdomny.

    - Jaką mam pewność, że nie kupisz za to wódki? - wątpi przechodzień.

    - Ja w ogóle nie piję! - zapewnia żebrak.

    - To pewnie wydasz to na papierosy? - docieka przechodzień.

    - Skądże znowu!? Ja przecież nie palę.

    - W takim razie przepuścisz to na hazard? - przechodzień nie ustępuje.

    - Nigdy nie uprawiałem żadnych gier hazardowych - brzmi kategoryczna odpowiedź.

    - Słuchaj, dam ci nie dwa, ale dwieście złotych, jeśli tylko pójdziesz ze mną do mojej żony - zmienia ton przechodzień.

    - A to po co?

    - Bardzo chciałbym jej pokazać, jak wygląda człowiek, który nie pije, nie pali i nie gra w pokera!

  • Stary kawaler postanowił znaleźć sobie żonę i dał ogłoszenie do prasy. W odpowiedzi na anons otrzymał kilkaset ofert, w większości od facetów, o treści: „Weź sobie moją”.

  • Rozmawiają dwie sąsiadki:

    - Po co pani zamontowała przy telewizorze lusterko wsteczne?

    - To duża wygoda. W ten sposób mogę obserwować męża przy zmywaniu naczyń!

  • Małżonek wraca cichaczem do domu.

    - Która godzina? - pyta zaspana żona.

    - Dziesiąta - odpowiada mąż.

    - Czyżby? A ja słyszę, że zegar właśnie bije pierwszą...?

    - No przecież zera nie może wybić, kochanie...

  • Dwaj panowie zabawiali się rozmową na plaży:

    - Powiedz mi, dlaczego twoja żona jest taka zazdrosna o twoją sekretarkę?

    - Bo sama była sekretarką, zanim została moją żoną.

  • Siedzi mąż z żoną w knajpie. Żona mówi:

    - Jesz jak świnia!

    - Łi tam!

  • Na peronie stoi małżeńskie stadło. On spogląda na oddalający się pociąg i powiada do żony:

    - Gdybyś się tak długo nie grzebała, nie spóźnilibyśmy się na pociąg.

    - A gdybyś ty mnie tak nie poganiał, nie musielibyśmy teraz tak długo czekać na następny.

  • - Twoja żona krótko cię trzyma.

    - Krótko? Już przeszło dwadzieścia lat!

  • - Czemu tak krzyczałeś w nocy?

    - Miałem straszny sen. Śniło mi się, że muszę się ożenić!

    - Z kim?

    - Znowu z tobą!

  • - Powiedz, Krysiu, skąd ty masz zawsze pieniądze? Przecież twój mąż słynie ze skąpstwa w całym mieście.

    - To bardzo proste. Gdy są mi potrzebne pieniądze, prowokuję sprzeczkę i grożę, że wrócę do mamy. Wtedy mąż bez słowa daje mi pięć stów na drogę.

  • Młodzi małżonkowie zasiadają do pierwszego domowego obiadu.

    - Dziwny smak ma to faszerowane kurczę - mówi mąż. - Co dałaś do środka?

    - Ależ nic, przecież tam już wcale nie było miejsca.

  • Lekarz radzi pacjentce:

    - Zalecam pani częste kąpiele, dużo ruchu na świeżym powietrzu. I proszę się ciepło ubierać.

    Po powrocie do domu kobieta mówi mężowi:

    - Lekarz polecił mi pojechać na tydzień na Bermudy, później w Alpy na narty. Ach, zapomniałabym, uparł się jeszcze, żebyś kupił mi futro!

  • Sąsiad skarży się sąsiadowi:

    - Wiesz, moja żona zupełnie mnie nie rozumie. A twoja?

    - Nie wiem. Nie rozmawiam z nią o tobie.

  • - Źle jest z pamięcią mojej żony - skarży się starszy pan.

    - Wszystko zapomina?

    - Gorzej! Wszystko pamięta.

  • W biurze pyta kolega kolegi:

    - Co wycinasz z gazety?

    - Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie...

    - I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?

    - Schowam do kieszeni!

  • Rozmawia dwóch kolegów:

    - Czy znasz moją żonę?

    - Znam.

    - A ile byś mi za nią zapłacił?

    - Ani grosza.

    - Dobra, umowa stoi.

  • - Znowu ten gałgan zaglądał mi do portfela - burczy mąż.

    - Dlaczego myślisz, że to nasze dziecko? - pyta żona. - Być może to ja wzięłam...

    - Niemożliwe, w portfelu jeszcze coś zostało.

  • Ojciec uświadamia syna:

    - Tak, synu. Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero kiedy się ją ma na karku, wie się naprawdę, co to za numer.

  • Mąż wyjeżdża w podróż służbową. Żona mówi mu na pożegnanie:

    - Pamiętaj, nie wydawaj pieniędzy na rzeczy, które masz w domu za darmo.

  • Żona zwraca się do męża:

    - Wychodzę na minutkę do sąsiadki. Nie zapomnij zamieszać bigosu co pół godziny.

  • - Dawno nie widziałam pani męża, co teraz porabia?

    - Maluje jaja na Wielkanoc.

    - A to elegant!

  • - Strasznie się denerwuję. Leje jak z cebra, a moja żona wyszła do miasta...

    - Nie martw się, na pewno schroni się przed burzą w jakimś domu towarowym.

    - No właśnie...

  • Proszę pana, chciałabym kupić sztucer - oświadcza kobieta wchodząc do sklepu z bronią myśliwską.

    - Czy ma pani kartę łowiecką?

    - A nie wystarczy świadectwo ślubu?

  • Heniek pokazuje przyjacielowi taśmę magnetofonową.

    - To dla mnie niezwykle cenna taśma. Nagrałem na nią głos mojej żony.

    - I cóż w tym takiego niezwykłego?

    - Żartujesz?! Przecież to jedyna okazja, gdy mogę jej przerwać w dowolnej chwili!

  • Para małżonków przeżyła z sobą pięćdziesiąt lat. Gdy jubilatkę zapytano, czemu zawdzięcza szczęśliwe pożycie małżeńskie, odparła:

    - Całe życie byłam zdania, że nigdy nie trzeba się kłócić w razie niezgodności poglądów. W takich wypadkach należy wyjść z domu i pójść na dłuższy spacer.

    - A gdzie jest pani mąż?

    - Jak co dzień - od rana na spacerze.

  • Koledzy miedzy sobą:

    - Wiesz, moja żona postanowiła schudnąć. Jeździ teraz na koniu.

    - I z jakim skutkiem?

    - No... Koń stracił już dziesięć kilogramów.

  • - Wróżka powiedziała, że ożenię się z piękną i bogatą dziewczyną.

    - Gratuluję.

    - Zapomniała tylko dodać, co mam zrobić z obecną żoną...

  • Mąż z podrapaną twarzą wraca nad ranem do domu.

    - Ciekawe, jak się będziesz usprawiedliwiać tym razem - syczy małżonka. - Tylko mów prawdę!

    - Z tobą nie można dojść do ładu - kręci głową małżonek. - To w końcu mam się usprawiedliwiać czy mówić prawdę?

  • Żona do męża:

    - W naszym banku najbardziej podoba mi się to, że oni nigdy nie pytają, na co są mi potrzebne pieniądze.

  • - Nigdy nie zabieram męża na pokaz mody - mówi Kasia do swojej przyjaciółki. - To bardzo kłopotliwe dla nas obojga: gdy ja zaczynam myśleć o nowej sukni, on - o nowej żonie.

  • - Stasiu, czy to prawda, że poznałeś swoja żonę w Warszawie?

    - Niezupełnie. W Warszawie się zaręczyliśmy, w Krakowie wzięliśmy ślub, a poznałem ją dopiero w Łodzi, w domu.

  • - Mój mąż mówi przez sen - powiada jedna z przyjaciółek.

    - A mój się tylko uśmiecha, kanalia - mówi druga.

  • - Wystąpię do sądu po rozwód. Moja żona nie rozmawia ze mną już sześć miesięcy!

    - Opamiętaj się, chłopie! Gdzie ty drugą taką kobitę znajdziesz?!

  • Żona podczas sprzeczki małżeńskiej:

    - I wiedz, że wyszłam za ciebie tylko dlatego, żeby dokuczyć Karolowi.

    - Szkoda, że nie wyszłaś za Karola, żeby dokuczyć mnie...

  • Rano, przed wyjściem do pracy mąż mówi do żony:

    - Wiesz, po goleniu czuję się o dwadzieścia lat młodszy...

    A żona na to:

    - To może mógłbyś golić się wieczorem?

  • - Kochana - mruczy mąż przez sen - wyłącz telewizor, przygotuj łóżko i szklankę wody.

    - Nie mogę - odpowiada żona. - Obudź się! Jesteśmy w kinie!

  • Żona stoi na wadze, mąż studiuje tabelę.

    - Wiesz, kochanie, ile powinnaś mieć wzrostu przy twojej wadze? Pięć metrów i siedem centymetrów...

  • Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z żoną, skarżąc się na jej apatię. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował. Potem zwraca się do obecnego przy tej scenie męża:

    - Oto zabiegi, które są potrzebne pańskiej małżonce. Powinny być stosowane przynajmniej co drugi dzień. Powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty.

    - Dobrze, we wtorki i czwartki mogę żonę do pana przyprowadzać, ale sobota wykluczona - idę z kumplami na piwo!

  • Wzburzona pani domu mówi do męża:

    - Wyobraź sobie: na ulicy niespodzianie wpadamy na siebie z Baśką...

    - Te babski ploty w ogóle mnie nie obchodzą - odpowiada mąż zza gazety.

    - Jak uważasz, ale lakiernik mówił, że auto będzie gotowe nie wcześniej niż za tydzień.

  • Żona wraca z wczasów do domu, a tu cały dom pusty.

    - Co się stało? Gdzie meble? - pyta męża.

    - Jak to gdzie - sprzedałem.

    - A obrazy, dywany?

    - Sprzedałem.

    - W takim razie gdzie są pieniądze?

    - W workach.

    - A worki gdzie?

    - O tu, pod oczami...

  • - Czy pamiętasz, jak straszny był mróz tej zimy, kiedy prosiłeś Mnie o rękę?

    - Oczywiście! Kiedy wspomnę, jeszcze dziś mnie trzęsie.

  • - Więc żenisz się, synu! Wkrótce zrozumiesz, co to jest szczęście...

    - Tak?

    -...ale już będzie za późno.

  • W szpitalnym łóżku leży zabandażowany mężczyzna, a obok, na stołeczku, czuwa jego żona.

    - Byłaś przy mnie zawsze, kiedy spotykało mnie jakieś nieszczęście... - mówi mąż.

    - Oczywiście, kochanie.

    - Byłaś przy mnie, kiedy wywalili mnie z pracy...

    - Tak, kochanie.

    - Byłaś, gdy dom się spalił...

    - Właśnie...

    - I teraz, kiedy potrącił mnie samochód...

    - Tak, najdroższy!

    - To ty mi przynosisz pecha!

  • - Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.

    - Na rybach.

    - Złapałeś coś?

    - Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.

  • Przyjaciele miedzy sobą:

    - W całym swoim życiu zakochałem się jeden jedyny raz. I nawet wtedy ta miłość okazała się nieszczęśliwa.

    - Rzuciła cię?

    - Nie, jest moją żoną.

  • Lekarz do męża pacjentki:

    - Nerwica pańskiej żony nie jest taka straszna. Przeżyje z nią sto lat.

    - A ja? - zapytał mąż.

  • - Niech ci się nie wydaje, że małżeństwo to same rozkosze - mówi Jurek do swojej narzeczonej. - Jak się pobierzemy, będziesz musiała gotować obiady.

    - A ty, Jureczku, będziesz je musiał jeść!

  • Spotyka się dwóch mężów:

    - Słyszałem, że twoja żona rozbiła twoje nowe porsche. Stało jej się coś?

    - Jeszcze nie, zamknęła się w łazience...

  • Miałem dziś straszny sen. Śniło mi się, że moja żona i śliczna młoda milionerka pobiły się o mnie.

    - I to ma być ten straszny sen?

    - Tak, bo moja tona była silniejsza!

  • - Mam wrażenie, że już mnie nie kochasz tak, jak przed ślubem.

    - Ależ kochanie, wiesz przecież, że nigdy nie miałem skłonności do mężatek.

  • - Żona wraca z zakupów cała we łzach:

    - Co się stało? Czemu tak płaczesz? - dziwi się mąż.

    - Nawet nie pytaj! I tak nie masz tyle pieniędzy...

  • - Słyszałam – mówi sąsiadka – że pani małżonek złamał sobie nogę. Jak to się stało?

    - Bardzo głupio. Właśnie robiłam zrazy, więc mój mąż poszedł do piwnicy po ziemniaki. Jak zwykle nie wziął ze sobą latarki, poślizgnął się na schodach i spadł.

    - To straszne! I co pani wtedy zrobiła?!

    - Makaron.

  • Młode żony między sobą:

    - Poradź mi, jak mam zatrzymać swego Jurka przy sobie?

    - Spróbuj dzielić z nim jego zainteresowania. Co go pasjonuje?

    - Szczupłe blondynki...

  • Mąż prosi żonę:

    - Poczekaj z awanturą, aż nikogo nie będzie.

    - Przecież teraz nikogo nie ma.

    - A ja?

  • - Wyobraź sobie, że sprzedawca zwrócił się do mnie „panienko”! - opowiada żona.

    - Skąd mógł wiedzieć, że znalazł się odważny, aby cię poślubić?

  • - Inni mężowie pomagają swoim żonom w domu, a ty wciąż wysiadujesz przed telewizorem!

    - Cóż, przecież zawsze chciałaś, żebym był inny niż wszyscy!

  • Ojciec panny młodej poucza zięcia:

    - Mam nadzieję, że teraz, kiedyś się ożenił i ustatkował, nie będziesz robił głupstw.

    - O, nie, tato - wzdraga się zięć - to było ostatnie!

  • Małżeństwo przychodzi do lekarza. Lekarz bada mężczyznę, zostawia go w gabinecie i wychodzi na korytarz, by porozmawiać z żoną.

    - Pani mąż jest ciężko chory - mówi. - Musi pani bardzo dokładnie zastosować się do moich wskazówek, w przeciwnym razie umrze. Proszę codziennie rano podawać mu pełnowartościowe śniadanie ze świeżym sokiem pomarańczowym, grzankami i jajecznicą. Obiad musi być pożywny i zawierać dużo białka. Na kolację niech mu pani robi jego ulubione dania. Proszę nie żądać, aby pomagał pani w domu i proszę nie opowiadać mu o swoich problemach. A najważniejsze, żeby pani się z nim kochała co noc i zaspokajała wszystkie jego fantazje.

    Po drodze do domu mężczyzna pyta żonę, co powiedział jej lekarz.

    - Powiedział, że niedługo umrzesz - odpowiedziała żona.

  • Do sklepu z bronią wbiega zdenerwowana kobieta.

    - Chciałabym kupić rewolwer, najlepiej duży i nabity.

    - Czy ma służyć do obrony? - pyta sprzedawca.

    - Nie, do obrony to ja sobie wezmę dobrego adwokata.

  • - Czemu nie przyszedłeś z żoną? - pytają znajomi kolegę na przyjęciu.

    - Mówiła, że ma zły humor...

    - A z jakiego powodu?

    - Bo nie chciałem jej ze sobą zabrać.