Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • Przychodzi facet do lekarza i skarży się na przewlekłe zaparcia. Lekarz mówi, że ma dla niego doskonałe lekarstwo, po czym bierze flakonik z czerwonym płynem, który przelewa do butelki.

    - Między moim gabinetem a bramą kliniki jest 10 metrów - mówi. Teraz proszę mi powiedzieć, jaka jest odległość między bramą kliniki a bramą pana domu?

    - Około 400 metrów - odpowiada facet.

    Lekarz bierze flakonik z niebieskim płynem, po czym przelewa go do butelki, w której jest już czerwony płyn..

    - Teraz jaka jest odległość między bramą domu a toaletą w pana mieszkaniu?

    - Cóż, muszę otworzyć bramę, wejść na trzecie piętro, przejść korytarz prowadzący do toalety... Myślę, że około 50 metrów.

    Lekarz bierze flakonik z żółtym płynem, po czym przelewa go do butelki, w której są już dwa pozostałe, dobrze wstrząsa i mówi:

    - Proszę to teraz wypić i jak najszybciej iść do domu. I niech się pan pokaże jutro, żebym wiedział, czy lekarstwo pomogło.

    Na drugi dzień facet wraca do lekarza.

    - Jako lekarz jest pan genialny - mówi. - Zaparcie minęło, lekarstwo podziałało wspaniale. Ale jako matematyk jest pan beznadziejny: pomylił się pan o 100 metrów.

  • Młoda niezamężna kobieta przychodzi na pierwszą wizytę do psychiatry.

    - Panie doktorze, za każdym razem, gdy kładę się spać, mam napad potwornego lęku - mówi. Wydaje mi się, że ktoś leży pod moim łóżkiem i do rana nie mogę zmrużyć oka. Ja oszaleję!

    - To dość klasyczny przypadek szoku pourazowego. Potrzebna jest pani psychoanaliza. Przez najbliższe pół roku będzie pani do mnie przychodzić raz w tygodniu na 45-minutowe seanse w cenie trzystu złotych za jeden.

    - To ja się jeszcze zastanowię i zadzwonię - odpowiada kobieta, po czym wychodzi i już więcej nie daje znaku życia.

    Pół roku później psychiatra spotyka ją przez przypadek na ulicy i pyta, dlaczego nigdy się nie odezwała.

    - Gdy po wizycie u pana wracałam do siebie, spotkałam pod domem sąsiada. Zwierzyłam mu się ze swojego problemu, a on od razu znalazł rozwiązanie.

    - Naprawdę? - pyta z niedowierzaniem lekarz. - Pani sąsiad jest psychiatrą?

    - Nie, stolarzem. Przyszedł do mnie i odpiłował nogi od mojego łóżka.

  • Spotykają się dwa wirusy grypy.

    - Co słychać? - pyta pierwszy.

    - Nawet nie masz pojęcia - odpowiada drugi - jaką piękną kobietę udało mi się dzisiaj położyć do łóżka.

  • Dwie przyjaciółki rozmawiają o swoich ginekologach.

    - Nie rozumiem, dlaczego jeszcze nie zmieniałaś lekarza. Popatrz na mojego, jaki jest młody i przystojny! Ten twój to już staruszek.

    - To prawda. Ale za to mojemu cały czas trzęsą się ręce.

  • Przychodzi facet do prywatnej kliniki, a tam kłębi się tłum pacjentów.

    - Dzień dobry - wita go recepcjonistka. - Z jakim problemem przychodzi pan do lekarza?

    - Coś jest nie tak z moim fiutem...

    Recepcjonistka robi oburzoną minę.

    - Proszę nie używać takiego języka, tutaj jest pełno ludzi! - poucza go.

    - Spytała pani, jaki mam problem, więc mówię.

    - Tutaj nie wyrażamy się w ten sposób. Proszę wyjść na dwór, wrócić i powiedzieć mi, na przykład, że ma pan problem z uchem.

    Facet wychodzi na dwór, wraca do kliniki, gdzie recepcjonistka wita go z uśmiechem.

    - Słucham pana?

    - Mam problem z uchem - odpowiada facet.

    - A na czym polega ten problem?

    - Zatkało się i nie mogę się odlać.

  • Rodzice patrzą na rudowłose niemowlę, które im się urodziło. Obydwoje mają kruczoczarne włosy, więc są zaintrygowani, skąd ten kolor. Proszą lekarza o wyjaśnienie.

    - Jak często państwo ze sobą współżyją? Codziennie? - pyta lekarz, przeglądając ich dokumentację zdrowotną.

    - Ależ skądże! - prostują.

    - Raz w tygodniu?

    - Nie, też nie.

    - Raz w miesiącu?

    - Rzadziej.

    - Czyli raz na dwa miesiące?

    - Niezupełnie.

    - W takim razie co pół roku?

    - Tak, mniej więcej - odpowiadają małżonkowie.

    - W takim razie proszę się nie martwić, to tylko rdza.

  • Przychodzi matka z córką do ginekologa.

    - Wydaje mi się, że pani córka jest w ciąży - oznajmia ginekolog po zbadaniu córki.

    - To niemożliwe! - woła matka. - Moja ukochana córeczka w ciąży? Powiedz, kochanie, nie byłaś jeszcze z żadnym mężczyzną, prawda?

    - Nie, mamusiu. Wiesz, że jeszcze nawet się nie całowałam! - zapewnia córka.

    Lekarz w milczeniu przygląda się najpierw matce, potem córce, wreszcie bez słowa podchodzi do okna i wpatruje się w niebo. Trwa to dość długo, aż wreszcie matka przerywa ciszę:

    - Panie doktorze, coś jest nie w porządku?

    - Nie, proszę pani - odpowiada lekarz. - Chodzi tylko o to, że kiedy zdarzył się ostatni przypadek tego typu, na niebie pokazała się gwiazda. Chciałem sprawdzić, czy nie widać czegoś na horyzoncie.

  • Przed operacją lekarz uspokaja pacjenta:

    - Proszę się nie bać, już robiłem to ze sto razy. W końcu musi się udać...

  • Okulista kończy badanie pacjenta i powiada:

    - No tak... Jednego tylko nie rozumiem...

    - Czego? - pyta pacjent.

    - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił.

  • - Panie doktorze, co by mi pan poradził na bezsenność?

    - Niech pan wypije przed snem szklankę mleka i zje przetarte jabłko.

    - Bardzo przepraszam, ale przed dziesięciu miesiącami pan doktor w ogóle zabronił mi jeść przed snem...

    - To prawda, ale nich pan nie zapomina, jak wielki krok naprzód zrobiła w tym czasie medycyna...

  • Przychodzi facet do apteki po lekarstwo na porost włosów.

    - Niech pan weźmie ten płyn, to najlepsza rzecz na rynku - mówi farmaceuta.

    - Jest pan pewien, że podziała? - pyta sceptycznie facet.

    - Widzi pan tego mężczyznę z wąsami, co siedzi w kasie?

    - Widzę.

    - To moja żona. Oblała się tym płynem, gdy chciała otworzyć butelkę zębami.

  • Do lekarza zgłasza się starsze małżeństwo. Mąż wchodzi do gabinetu jako pierwszy.

    - Jak się pan czuje? - pyta lekarz.

    - Doskonale - odpowiada mężczyzna. - A wie pan co, panie doktorze? Jak wczoraj wstałem w nocy, żeby się wysiusiać, światło samo się zapaliło w toalecie, a gdy wychodziłem, samo zgasło.

    Lekarz zostawia go na chwilę, by porozmawiać z siedzącą w poczekalni żoną.

    - Sądzę, że z pani mężem nie jest dobrze. Powiedział mi, że w nocy wstał do toalety i że światło samo się zapaliło, gdy wszedł, i samo zgasło, gdy wyszedł.

    - O nie! Niech mi pan nie mówi, że znowu nasikał do lodówki!

  • Na oddziale reumatologicznym rehabilitanci masują dwóch pacjentów. Jeden w czasie zabiegu wije się z bólu, krzyczy, drugi natomiast bez najmniejszych oznak zniecierpliwienia poddaje się kuracji.

    - Jak to możliwe, że zachowuje się pan podczas masażu, jak gdyby to wcale nie bolało - dziwi się pierwszy pacjent.

    - Nie jestem taki głupi, żeby nadstawiać chorą nogę.

  • Kobieta ubiera się po badaniu ginekologicznym.

    - Mam dla pani i męża dobrą wiadomość - mówi lekarz.

    - Skąd panu przyszło do głowy, że mam męża - obrusza się Pacjentka.

    - Aha, w takim razie mam dla pani niedobrą wiadomość.

  • Jaki lekarz nigdy nie poślubi pacjentki?

    - Weterynarz.

  • - Na co poprzednio pan chorował?

    - W dzieciństwie na chorobę angielską, w czasie wojny na egipskie zapalenie spojówek, przed trzema laty na azjatkę, a ostatnio na grypę z Hongkongu.

    - No to, jak widzę, przechorował pan ładny kawałek świata.

  • Przychodzi facet do lekarza i pokazuje, gdzie go boli.

    - Jak się dotknę palcem w ramię - mówi - to mnie boli, jak dotknę w łokieć, to mnie boli; jak się dotknę w brzuch, to mnie boli...

    Lekarz przerywa mu i ściska go za nadgarstek.

    - A tutaj? - pyta.

    - Nie, tutaj nie boli.

    - Proszę, tu jest skierowani na rentgen, ma pan złamany palec.

  • Stara i bardzo bogata kobieta, która przeszła już mnóstwo operacji plastycznych, pyta chirurga, czy nie mógłby jej zaproponować czegoś innego niż lifting.

    - Owszem, pojawiło się pewne całkiem nowe urządzenie - odpowiada chirurg. - Działa trochę jak koło zębate. Umieszcza się je na szczycie głowy, a kiedy pojawi się jakaś zmarszczka, przesuwa pani mechanizm o jedno oczko, skóra zostaje podciągnięta do góry i zmarszczka znika.

    - Natychmiast chcę mieć to urządzenie! - woła bogata dama.

    Chirurg operacyjnie instaluje urządzenie na jej głowie i zaprasza za pół roku na kontrolę. Nie mijają dwa miesiące, a kobieta dzwoni do chirurga i skarży się na worki pod oczami. Umawiają się na wizytę jeszcze tego samego dnia. Kobieta przychodzi, chirurg patrzy na nią i woła, jeszcze zanim zdążyła usiąść:

    - To nie są worki pod oczami, tylko pani piersi! Jeżeli natychmiast nie przestanie pani przesuwać oczek w mechanizmie, niedługo będzie pani miała bródkę!

  • Lekarz dzwoni do pacjenta i mówi:

    - Mam dla pana dwie wiadomości: złą i bardzo złą. Od której mam zacząć?

    - Od tej złej - decyduje pacjent.

    - Został panu jeden dzień życia.

    - O, Boże! To jaka jest ta bardzo zła wiadomość?

    - Od 24 godzin próbuję się do pana dodzwonić.

  • - Halo, John! Czemu trzymasz się za twarz?

    - Wracam od dentysty. Wyrwał mi dwa zęby.

    - Przecież bolał cię tylko jeden?

    - Tak, ale on nie miał reszty z dwudziestu dolarów.

  • Kowalski poczuł się bardzo źle i poszedł do szpitala. Poddano go tam szczegółowym badaniom:

    - Mam dla pana złe wiadomości - mówi lekarz. Ma pan syfilis, trąd i jeszcze pewną bardzo rzadką i bardzo zaraźliwą chorobę skórną.

    - Co można zrobić w tej sytuacji? - chce się dowiedzieć Kowalski.

    - Niestety, niewiele. Zostanie pan w szpitalu i dostanie dietę na bazie naleśników, kanapek i pizzy.

    - I takie pożywienie ma mnie uleczyć?

    - Nie sądzę, ale to są dania, które łatwo można wsunąć pod drzwiami.

  • Pielęgniarka zwraca się do lekarza:

    - Panie doktorze, w poczekalni siedzi pacjent, który był już u wszystkich lekarzy w mieście.

    - Na co on się skarży?

    - Na nich.

  • Żona towarzyszy mężowi w czasie badania lekarskiego. Przed wyjściem chce się dowiedzieć, jaki naprawdę jest jego stan.

    - Pani mężowi nic nie dolega - mówi lekarz. - Wydaje mu się tylko, że jest chory.

    Tydzień później żona dzwoni do lekarza.

    - Panie doktorze, mojemu mężowi wydaje się, że umarł.

  • Przychodzi kobieta do lekarza.

    - Wygląda pani na zmęczoną – mówi lekarz.

    - Bo jestem zmęczona. Mój mąż ciężko choruje, a ja muszę przy nim czuwać dzień i noc.

    - Nie wzięła pani pielęgniarki?

    - Wzięłam, oczywiście. To piękna dziewczyna i właśnie dlatego muszę czuwać dzień i noc.

  • Studenci medycyny mają pierwsze zajęcia w prosektorium. Profesor każe im się zebrać wokół stołu, na którym leży trup i mówi:

    - Chciałbym państwa nauczyć przynajmniej dwóch rzeczy. po pierwsze, żeby być dobrym lekarzem, nie trzeba się bać...

    - W tym momencie wkłada trupowi palec w usta, a potem go oblizuje. Studenci patrzą na to oniemiali. Profesor każe im zrobić to samo, oni mają opory, ale w końcu wszyscy powtarzają jego gest. Profesor mówi dalej:

    - Po drugie, trzeba mieć wyostrzony zmysł obserwacji: przed chwilą włożyłem duży palec, a oblizałem wskazujący!

  • Zbadawszy chorego, lekarz oświadcza:

    - Jak się okazuje, mamy ból gardła, słabe serce, płuca zagrożone i nerki niewyraźne. Cóż więc uczynimy?

    - Pójdziemy do innego lekarza - oświadcza pacjent bez namysłu.

  • Lekarz zwraca się do żony pacjenta:

    - Niestety, pani mąż już nigdy nie będzie mógł pracować. Ale proszę na razie zataić przed nim tę bezlitosną prawdę...

    - Dlaczego? To by mu bardzo poprawiło samopoczucie.!

  • - Czy chory jadł dzisiaj rosół?

    - Jadł!

    - Z apetytem?

    - Nie, z ryżem.

  • Przychodzi facet do dentysty, sadowi się w fotelu i otwiera usta.

    - Ależ pan ma tylko złote zęby! - woła dentysta.

    - Właśnie, chciałem, żeby pan doktor założył mi alarm.

  • Lekarz:

    - Powinna pani sypiać na prawym boku.

    Pacjentka:

    - To niemożliwe. Mój mąż mówi przez sen, a ja niedosłyszę na lewe ucho.

  • Na miesiąc przed ślubem facet zwierza się przyjacielowi ze swojego wielkiego problemu: od dzieciństwa robię w nocy siusiu do łóżka.

    - Nie martw się - pociesza go przyjaciel. - Masz tu adres mojego lekarza, na pewno ci pomoże.

    Po tygodniu przyjaciel pyta faceta, czy lekarz mu pomógł.

    - Nie, kuracja nic nie dała, nadal moczę się w nocy.

    - Tylko bez paniki. Zostały ci trzy tygodnie, dam ci adres świetnego urologa.

    Facet idzie do urologa, a tydzień później spotyka się z przyjacielem.

    - I co, jak poszło tym razem? - dopytuje się przyjaciel.

    - Już tracę nadzieję. Twój urolog nie przydał mi się na nic.

    - Widzę, że sprawa jest poważniejsza, niż myślałem. Ale nie denerwuj się, dam ci adres doskonałego psychoanalityka.

    - Uważasz, że warto do niego iść? - pyta facet.

    - Spróbuj, do ślubu zostały dwa tygodnie.

    Dwa tygodnie później facet spotyka się z przyjacielem na swoim ślubie.

    - No i jak? - pyta przyjaciel.

    - Twój psychoanalityk to geniusz!

    - Naprawdę? Już nie moczysz się w nocy?

    - Moczę się, ale teraz jestem z tego dumny!

  • Pacjent do lekarza:

    - Co mam robić, panie doktorze? Okropnie tyję!

    - Musi pan uprawiać gimnastykę.

    - Ależ ja codziennie chodzę pieszo do pracy.

    - To niech pan spróbuje jeździć tramwajem.

  • Facet skarży się lekarzowi na bardzo silne bóle głowy.

    - Czy zauważył pan może, że te bóle pojawiają się po nadużyciu alkoholu? - pyta lekarz.

    - Ależ panie doktorze, ja w ogóle nie pijam alkoholu, nawet w święta - protestuje pacjent.

    - To pewnie pali pan za dużo. Proszę mniej palić.

    - Nigdy w życiu nie miałem w ustach papierosa, a zresztą mam uczulenie na dym.

    - Naprawdę? W takim razie pewnie prowadzi pan zbyt intensywne życie erotyczne. Czy te bóle głowy nasilają się po stosunku?

    - Co pan mówi, panie doktorze! Jestem wdowcem. Od śmierci żony nie dotknąłem żadnej kobiety. Nawet ich nie zauważam.

    Lekarz zastanawia się długo, po czym jego twarz rozjaśnia szeroki uśmiech.

    - Już wiem! - mówi. - Ma pan bóle głowy, bo za bardzo ściska pana aureola.

  • - Co jest gorsze: choroba Parkinsona czy Alzheimera?

    - Właściwie to wszystko jedno, czy się wyleje piwo, czy zapomni, gdzie się je postawiło…

  • Dentysta ogląda dziurę w zębie pacjenta i mówi:

    - Zaplombuję panu ten ubytek za darmo, ale musi pan krzyczeć tak głośno, jak tylko się da.

    - Aż tak będzie bolało?

    - Nie, wcale, ale w poczekalni siedzi jeszcze 10 osób, a ja nie chcę się spóźnić na transmisję meczu!

  • Rozhisteryzowany pacjent zjawia się u swego lekarza.

    - Panie doktorze, te środki, jakie mi pan zapisał, nic nie pomagają. Nadal nie mogę w nocy zasnąć.

    - W takim razie proszę pić co pół godziny mały kieliszeczek koniaku.

    - Sądzie pan, że to pomoże?

    - Nie, ale pozwoli panu spędzić przyjemnie czas.

  • Facet ma przejść poważną operację, której bardzo się boi. Chirurg usiłuje dodać mu otuchy.

    Niech się pan nie denerwuje, wszystko będzie dobrze. O, niech pan spojrzy na moją brodę: gdy się pan obudzi, znowu ją pan zobaczy.

    - Pacjenta to trochę uspokaja i pozwala podać sobie narkozę. Kiedy się budzi, widzi nad sobą brodatą postać. Ucieszony, wyciąga ręce i zaczyna głaskać brodę.

    - Dziękuję! Dziękuję, panie doktorze! - mówi. - Wiedziałem, że mogę panu zaufać. Jestem szczęśliwy, że widzę tę brodę.

    - Zostaw moja brodę! - słyszy. - A poza tym ja nie jestem żadnym doktorem, tylko świętym Piotrem!

  • Facet czeka pod gabinetem i widzi, że od lekarza wychodzi zakonnica ze zrozpaczoną miną.

    - Widziałem, że przed chwilą przyjął pan zakonnicę - mówi do lekarza, gdy już nadeszła jego kolej. - Wyglądała fatalnie! Pierwszy raz spotkałem kogoś, kto byłby aż tak załamany.

    - Tak, rzeczywiście - odpowiada lekarz. - Powiedziałem jej, że jest w ciąży.

    - A to nieprawda?

    - Oczywiście, że nie jest w ciąży, ale w ten sposób wyleczyłem ja z czkawki.

  • Pan Wójcik chodzi tam i z powrotem po korytarzu przed salą porodową, gdzie jego żona wydaje na świat dziecko. Mijają cztery godziny i dołącza do niego pan Olszewski, którego żona też rodzi, Znowu mija kilka godzin i na korytarz wychodzi pielęgniarka.

    - Panie Olszewski, gratuluję! - mówi. - Ma pan ślicznego synka!

    - Chwileczkę! - woła oburzony Wójcik. - Ja tu byłem pierwszy!

  • Ginekolog zapisał się na kurs mechaniki. Na egzaminie końcowym ma za zadanie rozmontować, a następnie złożyć z powrotem silnik samochodowy. W dniu ogłoszenia wyników okazuje się, że dostał 30 punktów na 20 możliwych. Ginekolog idzie do wykładowcy i pyta, skąd taka nota.

    - 10 punktów dostał pan za bardzo sprawne rozmontowanie silnika - mówi wykładowca. - Następne 10 punktów ma pan za to, że idealnie złożył go z powrotem, a dodatkowe 10 za to, że złożył go pan przez rurę wydechową.

  • Pacjent dentysty jest zaskoczony wysoką ceną.

    - Aż trzysta złotych za wyrwanie zęba? To bardzo drogo za kilka minut pracy!

    Jeżeli pan sobie życzy - mówi dentysta - mogę go panu wyrwać bardzo, bardzo powoli.

  • Przychodzi nastolatek do lekarza i mówi:

    - Panie doktorze, jeden z moich przyjaciół przespał się z nieznaną dziewczyną i boi się, czy się nie zaraził chorobą weneryczną. Jest bardzo zaniepokojony. Co ma robić?

    - Niech pan spuści spodnie i pokaże mi tego swojego przyjaciela - odpowiada lekarz.

  • Lekarz dostał wezwanie na wieś do rodzącej kobiety. Przyjeżdża, wchodzi do pokoju, w którym leży przyszła matka, i zamyka za sobą drzwi, zostawiając jej męża samego. Po pięciu minutach wychodzi i prosi o obcęgi. Mąż kobiety jest zaniepokojony, ale o nic nie pyta, tylko podaje lekarzowi narzędzie. Ten znowu wchodzi do pokoju i zamyka drzwi. Po pięciu kolejnych minutach lekarz wychodzi cały spocony i prosi o piłkę do metalu. Mąż kobiety przynosi piłkę, lekarz ją bierze i zamyka drzwi. Pięć minut później lekarz wychodzi, bardzo przygnębiony.

    - Co się dzieje? Są problemy? - pyta przerażony mąż.

    - Musi pan wezwać innego lekarza, nie mogę otworzyć swojej torby.

  • Lekarz rozmawia z początkującą pielęgniarką.

    - Czy pobrała pani krew od pana Kowalskiego?

    - Nie, dlaczego? Czy zniknęła?

  • Przychodzi kobieta do lekarza i mówi:

    - Panie doktorze, mam problem. Wystarczy dotknąć moich piersi, a one od razu robią się takie zadarte. Przysięgam, że tak jest, może pan sprawdzić.

    - Kobieta zdejmuje biustonosz, lekarz zaczyna dotykać jej piersi, które rzeczywiście się podnoszą.

    - No widzi pan. Co to może być?

    - Nie wiem jeszcze, proszę pani, ale mogę już powiedzieć, że to zaraźliwe...

  • Lekarz położnik zajmuje się kobietą, która spodziewa się bliźniąt. Rodzi się pierwsze dziecko - zdrowy i duży chłopiec. Lekarz daje mu klapsa, chłopiec zaczyna płakać. Drugie bliźnię nie chce jakoś wyjść. Mija godzina, potem druga. Lekarz mówi do położnej, że idzie na kolację, a gdyby coś się zaczęło dziać, ma go zawołać. Gdy tylko zamykają się za nim drzwi, położna słyszy cichutkie:

    - Halo! Halo!

    Rozgląda się dookoła i widzi, że z rodzącej wystaje mała rączka, która daje jej znak, żeby się zbliżyła. Położna podchodzi, a tam jest już mała główka, która mówi:

    - Czy ten pan, co daje klapsy, już sobie poszedł?

  • Młodą kobietę, która urodziła czworaczki, odwiedza na oddziale położniczym matka.

    - To niesamowite, mamo! - woła córka. - Ginekolog mi powiedział, że coś takiego zdarza się raz na sto tysięcy.

    - Moje biedne dziecko - użala się matka. - Kiedy ty miałaś czas, żeby gotować i sprzątać?

  • - Gdyby była konieczna operacja, czy będzie miał pan czym zapłacić - pyta lekarz.

    - A gdybym nie miał czym zapłacić, czy byłaby konieczna operacja? - pyta pacjent.

  • Neurochirurg ma w domu awarię kranu, dzwoni do hydraulika, ten przychodzi i reperuje kran w pięć minut, po czym wystawia rachunek na 400 złotych.

    Lekarz jest zdumiony.

    - Jestem neurochirurgiem, studiowałem 12 lat i nie mogę nawet marzyć, żeby zarobić tyle co pan, hydraulik, za pięć minut pracy!

    - Wiem - uśmiecha się hydraulik. - Też tyle nie zarabiałem, jak byłem neurochirurgiem.

  • Facet poszedł do szpitala na amputację nogi. Po operacji odwiedza go chirurg i mówi:

    - Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której zacząć?

    - Od złej - postanawia facet.

    - Otóż, niestety, zaszła pomyłka i amputowano panu zdrową nogę!

    - A jaka jest ta dobra wiadomość?

    - Stan pańskiej chorej nogi się poprawił!

  • Korpulentna pani przychodzi do lekarza, który oferuje pacjentkom dietę cud. Proponuje dwa rodzaje kuracji: za dwieście złotych lub za czterysta złotych. Na początek pani wybiera tę tańszą. Lekarz wprowadza ją do pokoju, w którym znajduje się wspaniale zbudowany mężczyzna, opalony, umięśniony i zupełnie nagi.

    - Jak mnie złapiesz, możesz ze mną zrobić, co tylko zechcesz - mówi do niej.

    Korpulentna pani biega za nim dookoła stołu, wreszcie go dopada i... wykonuje inny rodzaj ćwiczeń fizycznych. Z budynku wychodzi o kilka kilogramów lżejsza. Po drodze do domu rozmyśla o tym, co się stało, i mówi sobie, że jeżeli za 200 złotych miała tak fantastycznego faceta i ćwiczenia, to kuracja za 400 złotych musi być naprawdę niesamowita. Przy następnej wizycie prosi więc o ofertę za 400 złotych. Lekarz wprowadza ją do pokoju obok, a tam stoi pokraczny, owłosiony jak małpa, odrażający nagus, który mówi do niej:

    - Jak cię złapie, zrobię z tobą, co tylko zechcę!

  • Facet ma problem, bo sepleni. Bardzo go to krępuje, więc idzie do lekarza po radę. Lekarz go bada i mówi:

    - Sprawa jest prosta: pański penis jest za długi, powoduje to napięcie języka i dlatego pan sepleni. Skrócę go kawałek, to powinno załatwić problem.

    - Facet poddaje się operacji i rzeczywiście przestaje seplenić, ale w dwa tygodnie później wraca.

    - Panie doktorze - zwraca się do lekarza - moja żona narzeka, że nie mam już tak długiego penisa i mówi, że wcale jej nie przeszkadzało, gdy sepleniłem. Zastanawiam się, czy nie można by przyszyć z powrotem tego kawałka penisa, który mi pan odciął.

    - Psykro mi baldzo, ale to zupełnie niemożliwe - odpowiada lekarz.

  • - Panie doktorze - mówi facet - wydaje mi się, że powinienem nosić okulary.

    - Na pewno, proszę pana, bo tutaj jest bank.

  • Doświadczony chirurg omawia ze stażystą przebieg operacji.

    - Ja wiem, że to pana pierwsza operacja, to normalne, że na początku popełnia się błędy, nikt nie jest doskonały tak od razu. Miałbym jednak dla pana drobną radę: kiedy pan nacina pacjenta, proszę trochę słabiej naciskać na skalpel, bo porysował pan cały stół operacyjny!

  • Chłopak i dziewczyna przychodzą do lekarza.

    - Panie doktorze - mówią - chcieliśmy się z panem skonsultować, czy prawidłowo zabieramy się do współżycia. Czy może pan popatrzeć, jak to robimy i upewnić nas, że wszystko jest w porządku?

    - Lekarz jest zaskoczony, ale się zgadza. Młodzi wskakują na kozetkę i kochają się na jego oczach. Po czym wstają i się ubierają.

    - Wasza metoda jest całkowicie prawidłowa - stwierdza lekarz.

    Na drugi dzień chłopak z dziewczyną znowu przychodzą na konsultacje z tą samą prośbą. Sytuacja powtarza się przez kolejne dnie, tylko że codziennie pokazują lekarzowi nową pozycję. Piątego dnia lekarz nie wytrzymuje.

    - Dlaczego tu przychodzicie? - pyta. - Nie chodzi o to, że przedstawienia mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, ale jesteście absolutnie biegli w sprawach miłości.

    - Przychodzimy dlatego, panie doktorze - wyjaśnia chłopak, że pokój w hotelu kosztuje 200 złotych i w dodatku ubezpieczenie nie zwraca kosztów!

  • Przychodzi facet do lekarza, żeby mu podziękować za opiekę.

    - Uratował mnie pan od śmierci, panie doktorze - mówi, serdecznie ściskając mu dłoń. - Z wdzięczności aż brak mi słów. Zapłacę oczywiście honorarium, ale chciałem też powiedzieć, że zrobiłem na pana rzecz zapis w testamencie.

    - Dziękuję, to bardzo uprzejme z pana strony - odpowiada lekarz. - Ale wie pan co, proszę mi dać z powrotem tę receptę, którą panu dałem, chciałbym coś na niej zmienić.

  • Pielęgniarka wyszła przed szpital na papierosa i widzi dwóch lekarzy w białych fartuchach, którzy szukają czegoś na klombie.

    - Przepraszam, czy coś zginęło? - pyta ich.

    - Nie - odpowiada jeden z lekarzy - ale mamy przeszczepić serce pacjentowi, który jest inspektorem podatkowym, i szukamy wystarczająco dużego kamienia.

  • - Ma pan raka - obwieszcza lekarz pacjentowi.

    - Ile czasu mi jeszcze zostało? - chce wiedzieć przerażony człowiek.

    - 10...

    - 10? Dziesięć czego?

    - 9... 8... 7

  • Lekarz wraca po pracy piechotą do domu. Mija go zapuchnięta od płaczu kobieta.

    - Co się stało? - pyta lekarz. - Dlaczego pani tak rozpacza?

    - To straszne! - szlocha kobieta. - Waldi nie żyje! Ciężarówka go przejechała, o tam!

    Lekarz biegnie na miejsce wypadku, gdzie zastaje tylko zapłakane kobiety. Przepycha się między nimi i pochyla nad półnagim mężczyzną, który leży przed ciężarówką. Lekarz zauważa przy okazji, że mężczyzna ma penis długi na 30 centymetrów. Próbuje reanimować leżącego, ale bezskutecznie.

    - Waldi nie żyje! Waldi nie żyje! - lamentują dokoła kobiety.

    Lekarz dociera do domu i opowiada żonie:

    - Kochanie, nie uwierzysz mi! Próbowałem reanimować na ulicy mężczyznę, którego przejechała ciężarówka, ale było już za późno dla biedaka. I wiesz co: on miał penis długi na 30 centymetrów!

    - O Boże - krzyczy żona lekarza i zalewa się łzami. - Waldi nie żyje!

  • Przychodzi kobieta do dentysty. Dentysta bierze wiertło i zbliża się do fotela, a w tym momencie kobieta chwyta go za przyrodzenie.

    - Proszę pani! - woła dentysta. - Pani ściska mnie za przyrodzenie!

    - Wiem - odpowiada pacjentka. - W ten sposób będziemy bardzo ostrożni, żeby nie bolało ani pana, ani mnie.

  • Optyk poucza nowego pracownika, jak komunikować klientowi cenę:

    - Wkładasz mu okulary na nos, a gdy zapyta, ile będą kosztować, mówisz: „500 złotych”. Jeśli oczy mu się nie rozszerzą, mówisz: „same oprawki. Plus 300 złotych szkła”. Jeżeli wtedy oczy mu się nie rozszerzą, mówisz: „za sztukę”.

  • Kobieta kupuje w aptece duży zestaw środków odchudzających.

    - Jak pani sądzi, ile stracę? - pyta farmaceutkę.

    - Około 1000 złotych.

  • - Panie doktorze, co mam robić? - zwraca się pacjent do lekarza. - W ogóle nie mogę spać w nocy.

    - Niech pan śpi w dzień.

  • - Czy pomógł panu płyn na porost włosów, który panu zapisałem? - pyta lekarz pacjenta.

    - A pamięta pan doktor, jak mi poradził, żebym długo masował sobie skórę głowy przy wcieraniu tego płynu?

    - Tak.

    - Cóż, jak pan widzi, jestem nadal łysy, ale dwa razy dziennie musze sobie golić palce.

  • Przychodzi facet do lekarza i mówi:

    - Panie doktorze, w nocy czuję się dobrze, ale jak tylko wyjdę do biura, dostaję czerwonych plam na twarzy i zaczynam się dusić.

    - To wątroba, trzeba ją wyciąć - mówi lekarz.

    Facetowi wycinają wątrobę, dostaje zwolnienie i wszystkie symptomy ustępują.

    Po pewnym czasie wraca do biura i znowu ma czerwone plamy na twarzy i duszności. Tym razem idzie na konsultacje do słynnego profesora, który przeprowadza dziesiątki analiz i decyduje, że trzeba mu usunąć żołądek. Po zabiegu facet znowu czuje się dobrze, ale gdy kończy mu się zwolnienie i wychodzi do biura, na ulicy dostaje czerwonych plam i duszności. Pogotowie zabiera go do szpitala, gdzie zbiera się konsylium lekarskie, które postanawia, że trzeba mu wyciąć jelito. Kiedy facet po trzech miesiącach zaczyna z trudem chodzić, lekarze oznajmiają mu, że ma przed sobą 5-6 miesięcy życia.

    - Trudno - stwierdza facet. - Skoro tak, muszę przynajmniej dobrze się zabawić przed końcem!

    Wybiera z banku wszystkie oszczędności, kupuje sobie sportowy samochód, płaci za najpiękniejsze dziewczyny i postanawia się elegancko ubrać. Idzie do najlepszego salonu w mieście, zamawia pięć garniturów na miarę, tuzin jedwabnych krawatów, dwadzieścia par butów i mówi:

    - Chciałbym, żebyście przez pięć miesięcy dostarczali mi codziennie nową koszulę.

    - Oczywiście - odpowiada sprzedawca. - Wezmę tylko pana miarę... 57 długość rękawa, 75 w pasie, 63 całkowitej długości i 40 obwód kołnierzyka...

    - Nie! - poprawia go facet. - Mój obwód kołnierzyka to nie 40, tylko 37...

    Ależ proszę pana, obwód pańskiego kołnierzyka wynosi 40, właśnie zmierzyłem...

    - Nie, 37 i kropka!

    - No dobrze, zrobię, jak pan chce. Tylko uprzedzam, że nosząc kołnierzyk 37, dostanie pan czerwonych plam na twarzy i cały czas będzie się pan dusił...

  • Facet zgłasza się do lekarza z ostrymi objawami syfilisu.

    - Bardzo mi przykro, zgłosił się pan za późno - stwierdza lekarz - teraz możemy już tylko amputować.

    - Facet się nie zgadza, idzie na konsultacje do innego lekarza, ale ten mówi to samo, nieszczęśnik idzie do następnego, ale na próżno. Pewnego dnia trafia jednak do specjalisty, który mówi:

    - Wie pan, chyba nie trzeba będzie już amputować.

    - Dziękuję, panie doktorze! - facet szleje z radości. - Nie trzeba będzie amputować! A co w takim razie mam zrobić?

    - Bardzo prostą rzecz - odpowiada lekarz. - Widzi pan to krzesło?

    - Tak.

    - Proszę na nie wejść.

    - Facet wchodzi na krzesło.

    - Co teraz mam zrobić?

    - Teraz proszę zeskoczyć. Sam odpadnie.

  • Siedzi sobie trzech dziadków w poczekalni u lekarza.

    - Ja, jak puszczę bąka - mówi pierwszy - to słychać, ale nie czuć!

    - A ja - mówi drugi - jak puszczę bąka, to nie słychać, ale za to czuć.

    - Za to jak ja puszczę bąka - włącza się trzeci - to ani nie słychać, ani nie czuć!

    - No to po co ty puszczasz bąki?

  • Przychodzi facet do dermatologa po lekarstwo na porost włosów i zauważa ze zdziwieniem, że dermatolog jest łysy jak kolano.

    - Panie doktorze - mówi nieśmiało. - Przepisuje mi pan lekarstwo na porost włosów, a sam nie ma pan na głowie ani jednego? Coś tu się nie zgadza.

    - Widzi pan, to jest tak - wyjaśnia dermatolog - ja biorę lekarstwa, które przepisują moi konkurenci, żeby dowieść, że są zupełnie nieskuteczne!

  • W środku nocy u chirurga dzwoni telefon.

    - Panie doktorze, mówi Nowak z ulicy Bałamutnej. Proszę przyjechać jak najszybciej. Wydaje mi się, że moja żona ma ostry atak wyrostka robaczkowego.

    - To niemożliwe, drogi panie. W zeszłym roku wyciąłem pana żonie wyrostek. Widział pan kogoś, kto miałby drugi wyrostek.

    - Nie, nigdy, panie doktorze. Ale może pan widział już kogo kto ma drugą żonę?

  • U dentysty na fotelu siedzi przerażony mężczyzna:

    - Panie doktorze, jeszcze jedno pytanie. Czy na pewno potrafi pan bezboleśnie wyrwać ząb?

    - No, nie zawsze. Tydzień temu, na przykład, podczas wyrywania, zwichnąłem sobie rękę.

  • Bardzo nieśmiały, a hojnie obdarzony przez naturę facet od miesięcy męczy się ze stałą erekcją. W końcu postanawia zasięgnąć porady lekarskiej. Ponieważ wstydziłby się mężczyzny, zapisuje się do lekarki, przychodzi na wizytę w wyznaczonym dniu i z wielkim zażenowaniem wyjawia jej swoją przypadłość.

    - Pani doktor, jak może mi pani pomóc? - pyta.

    - Musze się zastanowić, proszę wrócić jutro o godzinie 16.00 - pada odpowiedź.

    Na drugi dzień punktualnie o 16.00 facet stawia się w gabinecie.

    - I co, pani doktor?

    - No więc przedyskutowałam tę sprawę z moją siostrą i proponujemy panu 5000 zł miesięcznie plus wikt i opierunek.

  • Starsza pani siedzi w poczekalni u lekarza i czyta artykuł o statystykach umieralności i średniej długości życia. Artykuł robi na niej tak wielkie wrażenie, że wchodząc do gabinetu, mówi do lekarza:

    - Pani doktorze, czy wie pan, że za każdym razem, gdy robię wydech, umiera jeden człowiek?

    - A próbowała pani płynu do płukania ust?

  • Psychiatra mówi do pacjenta:

    - Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i zła. Ta zła to, że ma pan Alzheimera.

    - A ta dobra?

    - Zapomni pan o tym, zanim pan wróci do domu.

  • Dwaj emerytowani lekarze siedzą na ławeczce w parku i wspominają dawne czasy. Nagle zmierza w ich kierunku facet, który ma ugięte i złączone kolana, ramiona przyklejone do tułowia, dłonie zaciśnięte i wyciągnięte do przodu.

    - Myślisz, że umiałbyś go zdiagnozować? - pyta jeden. - Ja zakładam się o stówę, że to stan po wylewie.

    - Ja stawiam dwie stówy, że to artretyzm. Zapytamy go? - mówi drugi.

    Zanim jednak zdążyli podejść, facet sam zbliżył się do nich i pyta:

    - Przepraszam, czy tu gdzieś jest toaleta?

  • - Poproszę pigułki na robaki.

    - Dla dorosłych?

    - Nie wiem, w jakim one są wieku.

  • Facet w wypadku stracił penisa. Idzie do chirurga z nadzieją, że mu pomoże. Chirurg bada go uważnie, po czym pyta, ilu dorosłych mężczyzn liczy jego najbliższa rodzina. Facet odpowiada, że siedmiu: ojca, dziadka i pięciu braci.

    - Doskonale - mówi chirurg. - Jeżeli się zgodzą, pobiorę od każdego z nich 2-centymetrowy kawałek i dzięki temu odtworzę panu 14-centymetrowy penis, który będzie jak nowy.

    Wszyscy mężczyźni w rodzinie są chętni do pomocy, facet kładzie się do szpitala. Gdy budzi się z narkozy po niesamowitym przeszczepie, widzi przy łóżku chirurga.

    - Przeszczep się udał. Pański penis ma teraz 14 centymetrów. Na początku musi pan być bardzo ostrożny, żadnych stosunków przed upływem miesiąca. Za dwa miesiące zapraszam na wizytę kontrolną.

    Mijają dwa miesiące, nadchodzi chwila wizyty kontrolnej.

    - No, jak się sprawuje nowy penis? - pyta chirurg.

    - Czy ja wiem.. Niby nieźle - mówi facet. - Ale ja się pana doktora pytam, kto wpadł na pomysł, żeby kawałek od dziadka wstawić w samiutki środek?

  • Facet spotyka w szpitalu kolegę, który siedzi na wózku inwalidzkim.

    - Co ci się stało? - pyta.

    - Miałem wypadek samochodowy. Lekarze stwierdzili, że do końca życia będę sparaliżowany.

    - Bardzo mi przykro. To okropne!

    Kolega daje mu znak, żeby się nachylił.

    - Nie powtarzaj tego nikomu - szepcze mu do ucha - ale tak naprawdę nic mi nie jest. Symulowałem tylko, żeby dostać pół miliona złotych odszkodowania, i udało się!

    - I za te pół miliona do końca życia będziesz udawał paralityka?

    Internista uśmiecha się do chorego:

    - Oczywiście, że nie! W przyszłym tygodniu wybieram się z pielgrzymką do Częstochowy!

  • Przychodzi facet do znajomego lekarza, bardzo zdenerwowany, bo jego syn przespał się z dziewczyną, która zaraziła go wstydliwą chorobą.

    - Ale dlaczego pan przychodzi do mnie? - pyta lekarz. - Proszę przysłać tu syna.

    - Tak, panie doktorze - kontynuuje facet - tylko że syn zaraził naszą gosposię.

    - No to pięknie!

    - A potem ja złapałem to świństwo od gosposi.

    - Jeszcze lepiej!

    - To nie wszystko - wyznaje facet. - Nieświadomy niczego, przeniosłem chorobę na swoją żonę...

    - Tego już za wiele! - wrzeszczy lekarz. - Przez jednego kretyna wszyscy teraz mamy syfa!

  • Wpada lekarz do kostnicy i krzyczy:

    - Szybko! Wyciągajcie ciało numer q22! To nie jego puls stanął, tylko mój zegarek!

  • Pacjent skarży się na bezsenność.

    - Proszę spróbować liczyć do dziesięciu, następnie znowu do dziesięciu i znowu.

    Po pewnym czasie pacjent przychodzi ponownie:

    - Liczyłem, ale to nie pomaga. Przy cyfrze osiem zrywam się z łóżka na równe nogi.

    - Dlaczego?

    - Należę do klubu bokserskiego.

  • Kowalska przygotowuje się w łazience do wizyty u ginekologa. Bierze prysznic i już, już ma się ubrać, ale zauważa na półce córki perfumy w aerozolu. Mówi sobie, że nie zaszkodzi ładnie pachnieć, i spryskuje się w odpowiednim miejscu.

    W gabinecie lekarz prosi, żeby się położyła, wkłada rękawiczki i zaczyna badanie.

    - Ale się pani wystroiła, no no, podziwiam - mówi rozbawiony.

    Kowalskiej robi się okropnie głupio. Wraca do domu czerwona jak burak i zdenerwowana. Zauważa to córka i pyta, co się stało.

    - Nie wiesz nawet, ile wstydu się najadłam - mówi matka i powtarza jej słowa ginekologa. - A najgorsze, że nie wiem, o co mu chodziło. Przecież ja tylko psiknęłam się twoimi perfumami w aerozolu.

    - Mamo, ja nie mam perfum w aerozolu.

    - Jak to nie? Chodź do łazienki, to ci pokażę!

    Kowalska prowadzi córkę do łazienki i pokazuje jej aerozol.

    - Ależ mamo, to nie są perfumy, tylko lakier do włosów, z brokatem.

  • - Czy to jakaś rzadka choroba, panie doktorze?

    - Ależ skąd, wszystkie cmentarze są tego pełne...

  • - Panie doktorze, czy to ciężka operacja?

    - Tak, udaje się tylko w jednym przypadku na dziesięć.

    - Czy wobec tego mam jakieś szanse?

    - Ależ tak! Dziewięciu pana poprzedników zmarło...

  • Kto to jest hipochondryk?

    To ktoś, kto czuje się lepiej, gdy czuje się gorzej.

  • Pacjent pyta lekarza:

    - Do której pan doktor dziś przyjmuje?

    Lekarz nerwowo sprawdza kieszenie w spodniach.

    - Dziś do lewej - odpowiada.

  • Facet poszedł do lekarza, żeby gruntownie się przebadać. Poddano go różnym testom, w tym psychologicznym.

    - Przeanalizowałem dokładnie pańskie testy - mówi lekarz - mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Otóż ma pan ukrytą osobowość homoseksualną.

    - A jaka jest dobra wiadomość? - pyta facet.

    - Uważam, że jest pan całkiem niezły - odpowiada lekarz z czarującym uśmiechem.

  • Facet spotyka w barze przyjaciela, który jest kompletnie pijany i płacze.

    - Co się dzieje - pyta go.

    - Wracam od lekarza. Zapisał mi pigułki, które muszę zażywać codziennie, aż do końca życia! - szlocha przyjaciel.

    - Nie ma co robić z tego tragedii. Znam mnóstwo ludzi, którzy do końca życia będą musieli łykać pigułki.

    - Nie o to chodzi! On mi je zapisał tylko na dziesięć dni!

  • Sala operacyjna, pacjent leży na leżance, podchodzi anestezjolog.

    - Będę pana usypiał, ale wcześniej mam jedno pytanie. Czy leczy się pan w naszym szpitalu prywatnie, czy poprzez kasę chorych?

    Pacjent na to:

    - Poprzez kasę chorych. Na to anestezjolog:

    - Aaaa... kotki dwa...

  • O trzeciej nad ranem starsza kobieta telefonuje do znajomego lekarza:

    - Panie doktorze, od kilku godzin liczę do tysiąca, przewracam się z boku na bok i nie mogę za nic zasnąć!

    - A co w tym dziwnego? Jeśli chce pani zasnąć, to trzeba leżeć spokojnie...

  • Lekarz do pacjenta:

    - Muszę pana zmartwić. Pan umiera. To rak z przerzutami.

    - Tego się obawiałem. A czy nie mógłby pan powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS?

    - A dlaczego?

    - Wie pan, panie doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie, nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie - wszyscy, co ją już mieli, powieszą się.

  • - Co pana do mnie sprowadza? – pyta lekarz pacjenta.

    - Jestem homoseksualistą, panie doktorze.

    - Ach! A ja taki nieogolony.

  • - Teraz już nic nie poradzę. Trzeba było zgłosić się do mnie 10 lat wcześniej.

    - Wówczas, na kompanii, nazwał mnie pan symulantem...

  • Młody lekarz pyta ordynatora, co oznaczają takie skróty, jak: ZS,WD,DW.

    - Postanowiliśmy nie denerwować na próżno naszych pacjentów i dlatego zaszyfrowaliśmy poszczególne dolegliwości. I tak: ZS oznacza zawał serca, WD wrzód na dwunastnicy...

    - A DW?

    - Diabli wiedzą.

  • Lekarz zalecił mi dalekie podróże i całkowitą zmianę klimatu. W jego ocenie najlepsze byłyby Alpy lub Kaukaz - opowiada żona. - Dokąd się wybierzemy?

    - Do innego medyka - spokojnie odpowiada mąż.

  • Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, ile będę żył?

    - Ile ma pan lat?

    - Trzydzieści pięć.

    - Pije pan?

    - Nie.

    - Pali pan?

    - Nie.

    - A kobitki pan używa?

    - Nie.

    - Panie, to po diabła chcesz pan jeszcze dłużej żyć?!

  • Podczas badań kontrolnych okazało się, że konieczny jest zabieg. Najbliższy termin - za miesiąc. Chory pyta lekarza:

    - Panie doktorze, nie dałoby się wcześniej?

    - Jakby się DAŁO, to byłoby wcześniej.

  • Dentysta: To co, że musiał mi pan wiele zapłacić za zrobienie zębów, przecież w końcu to mi pan zawdzięcza, że może pan znowu jeść.

    Pacjent: Zawdzięczam panu przede wszystkim to, że nie będę miał co jeść!

  • Pacjent zwraca się do dentysty:

    - Dlaczego usunął mi pan przedni ząb, skoro boli mnie trzonowy?

    - Chwileczkę, dojdziemy i do trzonowego...

  • - Dlaczego uciekłeś ze stołu na sali operacyjnej?

    - Bo pielęgniarka powiedziała: „Niech pan będzie dzielny, operacja wyrostka robaczkowego jest całkiem prosta”.

    - Jest tak rzeczywiście, naprawdę niepotrzebnie się bałeś.

    - Tak!? Ale ona to powiedziała do chirurga!

  • Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:

    - Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze!

  • Ordynator przechodzi korytarzem szpitalnym i nagle słyszy dobiegające z dyżurki pielęgniarek odgłosy libacji. Zaciekawiony zagląda do środka i widzi obłoki dymu papierosowego, kieliszki i rozbawiony personel.

    - Co to ma znaczyć! Pijaństwo w pracy?!

    - Jest powód panie profesorze, jest powód - odpowiada jeden z asystentów. Siostra Kasia nie jest w ciąży...

    - Aaaaa, to i ja się napiję...

  • Student medycyny odbywa staż w pogotowiu ratunkowym.

    Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz.

    Stres, trema, wilgotne dłonie...

  • Internista uśmiecha się do chorego:

    - Widzę, że pan dziś o wiele lepiej wygląda.

    - Tak, panie doktorze, to dlatego, że ściśle przestrzegam zleceń na etykiecie butelki z lekarstwami.

    - Mianowicie?

    - Buteleczkę trzymać szczelnie zamkniętą.

  • Przychodzi para od seksuologa i mówi:

    - Panie doktorze, jest nam ze sobą dobrze, ale jednak coś jest nie tak!

    Seksuolog na to:

    - No dobrze, proszę się rozebrać i pokazać, co jest nie tak.

    Para rozbiera się i kocha się namiętnie. Gdy skończyli, seksuolog mówi:

    - Proszę państwa, ja nic tu nie widzę! Wszystko jest jak najbardziej w porządku.

    Para na to:

    - Nie, nie, panie doktorze, coś jest nie tak!

    Małżeństwo znów zaczyna się kochać. Sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu zmartwiony lekarz mówi:

    - Proszę państwa, ja nic tu nie widzę, wręcz uważam, że państwo robią to doskonale. Ale jeżeli coś jest nie tak, to ja zadzwonię do kolegi i się z nim skonsultuję.

    Dzwoni:

    - Słuchaj, jest u mnie taka para, która twierdzi, że coś jest nie tak, ale kochają się jak najęci!

    - Taki niski, łysy i blondyna? - pyta go kolega.

    - No tak i co z tego?

    - Ty, stary, ty goń ich! Oni chaty nie mają!

  • Przychodzi hipochondryk do lekarza i mówi:

    - Panie doktorze, żona mnie ciągle zdradza, a rogi mi nie rosną.

    - Proszę pana, z tymi rogami to tylko przenośnia - mówi lekarz.

    - Uff, a już myślałem, że mam czegoś niedobór...

  • - Panie doktorze, te nowe zęby, które mi pan wstawił, bolą mnie…

    - Widzi pan! Mówiłem, że będą zupełnie jak prawdziwe!

  • W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałusza oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja.

    Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa... Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy... Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie.

    Student nie wytrzymuje:

    - Co się panu stało!? Może jakoś mogę pomóc?

    - Eeee... niee... ja tylko tak się z siostrą drażnię... bo wczoraj jej mąż się powiesił...

  • Mężczyzna, który wracał wieczorem do domu, został napadnięty przez chuliganów, brutalnie pobity i ograbiony. Leżał na chodniku cały we krwi. Drugą stroną ulicy szedł policjant. Popatrzył na leżącego i poszedł dalej. Po kilku minutach przechodziła grupa skautów, ale także nie zwróciła uwagi na pobitego. Podobnie było z przechodzącymi zakonnicami. Wreszcie pojawił się psycholog. Zobaczył leżącego, przyjrzał mu się i wykrzyknął:

    - Mój Boże, ktokolwiek to zrobił, natychmiast potrzebuje pomocy!

  • Przychodzi lekarz do pacjenta i mówi:

    - Wszystko jest dobrze, operacja się udała. Tylko nie rozumiem, dlaczego przed operacją bił pan, kopał i wyzywał pielęgniarki.

    A pacjent na to:

    - Panie, ja tu miałem tylko okna umyć!

  • Psycholog do klienta:

    - Muszę pana zmartwić. Pan nie ma kompleksów, pan naprawdę jest głupi.

  • Lekarz do lekarza:

    - Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść, a on zdrowieje.

    Kolega:

    - Tak... czasem medycyna jest bezsilna.

  • Motocyklista uległ wypadkowi drogowemu i został zabrany do szpitala, gdzie poddano go poważnej operacji. Gdy odzyskał przytomność po narkozie, lekarz pochylił się nad nim i oznajmił:

    - Synku, mam dla ciebie dwie nowiny: złą i dobrą. Po pierwsze, z przykrością muszę ci zakomunikować, że twój stan po wypadku był tak ciężki, iż musieliśmy amputować ci obie nogi do kolan.

    - To straszne! - jęknął pacjent. - No, a jaka jest ta dobra wiadomość, doktorze?

    - Pacjent z sąsiedniego łóżka powiedział, że chętnie odkupi o ciebie twoje buty.

  • Przychodzi mężczyzna do szpitala:

    - Proszę mnie wykastrować.

    - Jest pan zupełnie pewien? - dziwi się lekarz.

    - Tak, przemyślałem to, jestem zupełnie pewny.

    Po operacji mężczyzna budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta ich:

    - I jak, operacja się udała?

    - Udała. Ale czemu pan tak postąpił?

    - Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną żydówką i wiecie...

    - To może chciał się pan obrzezać?

    - Obrzezać... a co ja powiedziałem?!

  • - Jakie ryby lekarze lubią najbardziej?

    Grube sumy!

  • Aptekarz oprowadza praktykanta po swojej aptece.

    - A jakie leki trzymacie w tej szafce? - pyta praktykant.

    - Tu są leki, które dajemy pacjentom, gdy nie udaje się nam odczytać, co lekarz nabazgrał na recepcie.

  • - Jeżeli przestanie pan pić i palić - informuje lekarz starszego mężczyznę - może pan przedłużyć swoje życie o jakieś 10 lat.

    - I pan to nazywa życiem, doktorze?

  • Pewien uczciwy lekarz na świadectwie zgonu, w rubryce „przyczyna śmierci" złożył swój podpis...

  • Po jakiejś poważnej operacji żołądka przywieźli faceta do sali pooperacyjnej.

    Kiedy się ocknął, usłyszał, jak dwaj współleżący dzielą się swoimi doświadczeniami z poprzednich operacji:

    - Kiedy mnie kroili po raz pierwszy, pielęgniarka zapomniała przed zaszyciem wyjąć mi z brzucha z pół kilo narzędzi. Kiedy się zorientowali, było za późno. Kiedy mnie znów pokroili, tym razem żeby mnie uwolnić od tego złomu, lekarz, niechcący, zostawił w środku zapalniczkę. Drugi na to:

    - To jeszcze nic, kiedy mnie ostatnio operowali, instrumentariuszce zginęły gdzieś okulary. Jak się okazało - były zaszyte we mnie.

    I tak sobie opowiadają, a świeżo przywieziony delikwent blednie coraz bardziej. W pewnej chwili otwierają się drzwi i wchodzi chirurg, który przed chwilą robił mu operację:

    - Przepraszam panów, czy któryś z panów nie widział przypadkiem mojego parasola?