Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • Tata mówi do Jasia:

    - Porozmawiajmy jak ojciec z synem.

    Jasiu:

    - Będziemy musieli porozmawiać jak ojciec z ojcem...

  • Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.

    - Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:

    - Nie wiem, jak pan, ale ja teraz spieprzam!

  • Ksiądz po kolędzie wypytuje małego chłopca:

    - Chodzisz do kościółka?

    - Chodzę.

    - Z całą rodziną?

    - Z całą rodziną.

    - Co niedzielę?

    - Tak.

    - A do którego kościółka chodzisz?

    - Do Carrefoura...

  • Mamusia mówi do Jasia:

    - Jasiu idź do sklepu i kup mi biustonosz tylko taki, żeby dobrze na mnie leżał.

    No to Jasiek, żeby nie zapomnieć, podskakuje i śpiewa:

    - Biustonosz! Biustonosz! Biustonosz...

    Nagle potyka się o kamień i mówi:

    - B... bu... biu... li... Listonosz... Listonosz! Wszedł do sklepu i pyta się:

    - Jest listonosz?

    Na to odpowiada sklepowa:

    - Ale to nie poczta!

    To Jaś idzie na pocztę i pyta:

    - Jest listonosz?

    Na to babka odpowiada:

    - Ale który, tu jest dużo listonoszy?

    Na to Jaś:

    - Byle jakiego tylko, żeby dobrze na mamusi leżał!

  • - Mamo, dzieci się ze mnie śmieją, że mam wielkie zęby!

    - Wcale nie masz wielkich zębów, tylko podnieś główkę do góry, bo parkiet porysujesz.

  • Jasio mówi do babci:

    - Babciu, czy 10-letnia dziewczynka może zajść w ciążę?

    - Raczej nie.

    - Kurde, wiedziałem, że ona mnie szantażuje!

  • Jaś jeździ na deskorolce przed kościołem. Ksiądz wychodzi i mówi:

    - Zamiast jeździć, wejdź do kościoła i się pomódl.

    - A kto popilnuje deskorolki?

    - Duch Święty.

    Jasio wszedł do kościoła i żegna się:

    - W imię ojca i syna, amen.

    - A gdzie Duch Święty?

    - Pilnuje deskorolki!

  • - Tato, ten pan się ciebie kłania!

    - Nie ciebie, tylko tobie.

    - Mi?

    - Nie mi, tylko mnie!

    - Przecież mówię, że ciebie?!

  • Jasio zza drzwi łazienki woła do mamy:

    - Mamo! Jaką koszulkę mam dzisiaj założyć?

    - Z krótkim rękawkiem, a czemu pytasz?

    - Bo nie wiem, dokąd mam umyć ręce...

  • Podczas meczu piłkarskiego siedzącego na trybunach malucha zagaduje mężczyzna siedzący obok:

    - Przyszedłeś sam?

    - Tak, proszę pana.

    - Stać cię było na tak drogi bilet?

    - Nie, tata kupił.

    - A gdzie jest twój tata?

    - W domu, szuka biletu.

  • Przychodzi małe dziecko do apteki i pyta:

    - Czy to pani sprzedaje tran?!

    - Tak, to ja.

    - Ty świnio!

  • Ksiądz po kolędzie pyta dziewczynkę:

    - A żegnać to ty się umiesz?

    - Umiem proszę księdza, do widzenia.

  • Zbliżają się święta, lecz w rodzinie Jasia się nie przelewa. Zdesperowany Jasio pisze list do św. Mikołaja. „Drogi św. Mikołaju, jestem bardzo biedny, ale chciałbym dostać na gwiazdkę klocki lego, piłkę i kolejkę elektryczną”.

    Panie na poczcie nie bardzo wiedzą, co zrobić z tym listem, gdyż Jasio nie napisał adresu do Mikołaja. Otwierają list i tak się wzruszają losem biednego Jasia, że postanawiają spełnić jego życzenia. Jednak pracownice poczty same dużo nie zarabiają, więc pieniędzy starczyło tylko na piłkę i klocki. Wysyłają prezenty do Jasia. Po jakimś czasie przychodzi list od Jasia, panie na poczcie otwierają go i czytają:

    „Drogi Mikołaju, dziękuję ci za wspaniałe prezenty, a tę kolejkę to pewnie te wredne baby z poczty zabrały!”.

  • Mama pyta Jasia:

    - Ile jest trzy dodać pięć?

    - Osiem.

    - Bardzo dobrze Jasiu, dostaniesz osiem cukierków.

    - W mordę, mogłem powiedzieć dwadzieścia.

  • W parku na ławce siedzi Jasio, a obok niego siedzi kobieta w ciąży. W pewnym momencie Jasio nie wytrzymuje i pyta kobietę:

    - Co tam pani ma?

    - Dzidziusia.

    - A kocha go pani?

    - Oczywiście.

    - To dlaczego go pani zjadła?

  • Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka:

    - Mój dziadek ma 100 centymetrów wzrostu!

    - A mój ma tylko 50 centymetrów.

    - A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny jak zrywał jagody.

  • Przychodzi malutka dziewczynka do sklepu zoologicznego i mówi:

    - poplose tego blązowego klulicka.

    - A ten biały nie ładniejszy?

    - Plose pana mojego pytona to wali jakiego on będzie kololu.

  • Mała Zosia przedstawia się gościom:

    - Jestem panna Zosia.

    Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, że sześcioletnia dziewczynka, przedstawiając się, mówi tylko: „Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się:

    - Jestem Zosia... ale już nie panna.

  • - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że dużo jem.

    - Nie, nie, Jasiu. Nie przejmuj się, to nieprawda, tylko zjedz zupkę, bo mi wanna potrzebna.

  • Małgosia przychodzi do mamy:

    - Mamo, jak będę duża i znajdę sobie mężczyznę, to jak wyjdę za mąż, to będzie tak jak ty z tatą?

    - Tak, córeczko.

    - A jakbym nie wyszła za mąż, to będę taka stara panna jak ciocia Ola?

    - Tak, córeczko.

    - No to, kurna, fajne perspektywy...

  • Jasio przewrócił się, stłukł kolano i zaczął głośno przeklinać. Przystaje przy nim jakiś mężczyzna i mówi:

    - To nieładnie! Jesteś za mały, żeby tak przeklinać!

    - Wszyscy mi tłumaczą, że jestem już za duży, żeby płakać! To co ja mam robić, kiedy sobie stłukę kolano?!

  • - Jasiu, zachowałeś się nieładnie; wziąłeś sobie większy kawałek ciasta a bratu zostawiłeś mniejszy. O, popatrz tutaj, nawet kurka zjadła mniejszego robaka, a dla kurczaka zostawiła większego.

    - Jakbym miał robaki, to też bym mu dał większego...

  • Mała dziewczynka stoi na ulicy i płacze, ludzie ją pytają:

    - Dlaczego płaczesz?

    - Bo się zgubiłam.

    - A jak się nazywasz?

    - Nie wiem.

    - A jak się nazywa twoja mama?

    - Nie wiem.

    - A swój adres znasz?

    - Tak: wu-wu-wu-kropka-basia-kropka-pe-el

  • Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha, jak ksiądz czyta wypominki:

    „Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila...”.

    Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw:

    - Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!".

  • Na budowie kierownik poucza pracowników, że trzeba nosić kask, bo to niebezpieczna praca itp. Dla przykładu przytacza historyjkę, że kiedyś po budowie chodziła dziewczyna na szczęście w kasku, bo w pewnym momencie cegła spadła jej na głowę, a ona, jako że miała ten kask, to tylko otrzepała się z kurzu i z uśmiechem poszła dalej! Na to jeden z obecnych odzywa się:

    - Ja ją znam, mieszka na moim osiedlu, do dziś chodzi w kasku na głowie i się uśmiecha!

  • Rozpaczliwie płaczącego syna pyta ojciec:

    - Dlaczego płaczesz, synku?

    - Zgubiłem dziesięć złotych.

    - Nie płacz, dam ci drugie.

    Dziecko się uspokoiło, a po chwili wpada jeszcze w większą rozpacz.

    - Co się stało synku? - pyta ojciec.

    - Gdybym nie zgubił tamtych dziesięciu złotych, to miałbym dwadzieścia.

  • Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana.

    - Czy pan lubi lizaki?

    - Nie.

    - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło.

  • U dentysty mama prosi synka:

    - A teraz bądź grzeczny i powiedz ładnie „aaa", żeby pan doktor mógł wyjąć palce z twojej buzi.

  • - Babciu, jak ci smakował cukierek?

    - Bardzo dobry.

    - Dziwne! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował...

  • - Znakomicie wyglądasz! Policzki zrobiły ci się takie pucołowate. Pewnie dobrze was karmili na tym obozie wędrownym?

    - Nie bardzo, tylko musiałem codziennie nadmuchiwać materace!

  • Siedzi chłopaczek w piaskownicy, podchodzi do niego drugi:

    - Ile mas lat?

    - Pięć.

    - A palis?

    - Palę.

    - A pijes?

    - Piję.

    - A chodzis na dziewcynki?

    - Nie.

    - To mas ctery.

  • Jasio przynosi do domu torbę pełną jabłek. Mama pyta go:

    - Skąd masz te jabłka?

    - Od sąsiada.

    - A on wie o tym? - pyta mama.

    - No pewnie, przecież mnie gonił!

  • - Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!

    - To bardzo ładnie, a co powiedział?

    - Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja - największym!

  • Mały Jasio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany.

    - Płacisz 10 zł - mówi sprzedawczyni, podając pełny słoik.

    - Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...

  • Mama pyta Jasia:

    - Dlaczego masz mokre włosy?

    - Bo całowałem rybki na dobranoc!

  • - Mamo daj dwa złote dla biednego pana, który stoi na rogu ulicy!

    - A co to za pan?

    - Pan, który sprzedaje lody!

  • - To jest prawdziwy raj - zauważa matka podczas pikniku za miastem.

    - To prawda - odzywa się synek - obok w krzakach widziałem nawet Adama i Ewę!

  • Jaś wraca do domu cały zmoczony.

    - Co się stało? - pyta się matka.

    - Bawiliśmy się w psy.

    - No i co?

    - Ja byłem latarnią...

  • Jasio chwali się koleżance:

    - Wiesz, niedawno złapałem pstrąga takiego, jak moja ręka!

    - Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów!

  • Jasio krzyczy do ojca:

    - Tato, barometr spadł!

    - O ile?

    - O jakieś dwa metry...

  • Mama tłumaczy Jasiowi:

    - Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba!

    - A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina?

  • Mały chłopiec płacze na ulicy.

    - Co się stało, synku? - pyta starsza pani.

    - Mama dała mi pieniądze na chleb i mleko, a ja je zgubiłem. Teraz na pewno dostanę lanie...

    - Masz tu pieniądze na chleb i mleko i już nie płacz – starsza pani głaszcze chłopca po głowie i odchodzi.

    Chłopiec biegnie na róg ulicy do dwóch koleżków i woła:

    - Jeszcze trzy takie i możemy iść do kina!

  • Jaś opowiada koledze:

    - Słyszałeś ten dowcip o pielęgniarce, która z lewej strony układała noworodki ładne, a z prawej noworodki brzydkie, a potem ładnym śpiewała „Ale jesteście ładne, śliczne, cudowne”?

    - Nie słyszałem.

    - Widocznie byłeś po prawej stronie.

  • - Mamo, dzieci mówią, że jestem wampirem.

    - Nie przejmuj się i jedz szybciej ten barszczyk, bo ci skrzepnie!

  • Mały Jaś bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem:

    - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę!

    - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka?

    - Nie wiem, bo było gołe!

  • - Moja siostra ma szczęście! - mówi Jaś do kolegi.

    - Dlaczego?

    - Była na prywatce, na której urządzono konkurs. Każdy chłopak musiał albo pocałować dziewczynę, albo dać jej czekoladę.

    - No i co?

    - Przyniosła 20 czekolad.

  • Do małego Jasia podbiegł wielki pies, obwąchał go, polizał po policzku i odszedł. Podbiega wystraszona mama:

    - Syneczku, czy on cię przypadkiem nie ugryzł?

    - Nie, on mnie tylko spróbował.

  • Tatuś kupił Jasiowi kolejkę. Zostawił go w pokoju, żeby ten w spokoju mógł się nią nacieszyć, sam przebywał w drugim. Po chwili słyszy, jak z pokoju syneczka dochodzą krzyki:

    - Wsiadać, cholera! Wsiadać!

    Zdenerwowany ojciec wpada do pokoju Jasia i oznajmia, że przez godzinę ma zakaz bawienia się kolejką. Wychodzi. Mija 15 minut - cisza... Mija 30 minut - dalej cisza... Mija 40 - cisza, ojciec już jest zadowolony z siebie; synek go słucha... Mija 50 minut - cisza...

    Minęła godzina. Wtedy z pokoju dobiega krzyk:

    - Wsiadać, cholera, wsiadać! Bo przez tego ciula mamy godzinę spóźnienia!

  • Ojciec stale straszy swojego synka: „Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji”, „Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, a pójdę na policję”.

    Mały Jaś ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia na komisariacie z rozbitym kolanem i pyta:

    - Czy był tu mój tata?

    - A o co chodzi?

    - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie?

    Policjant, trochę zdziwiony, zorientował się szybko i mówi z uśmiechem:

    - Tak, twój tato był tutaj.

    - W takim razie ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy!

  • - Mamo, mamo, widziałem dziś Matkę Boską na plebanii!

    - Co ty opowiadasz, chyba masz gorączkę.

    - Naprawdę! Ksiądz stał z nią w drzwiach i powiedział: - „Matko Boska, idź stąd, bo cię jeszcze ktoś zobaczy”.

  • Przedszkolak opowiada koledze:

    - Moja starsza siostra widzi w ciemnościach...

    - Bujasz!

    - Mówię prawdę! Wczoraj siedziała ze swoim chłopakiem w ciemnym pokoju i mówiła: „Jesteś nieogolony!”.

  • - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy!

    - Nie, nie, Jasiu. Nie przejmuj się, to nieprawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado.

  • Dwaj chłopcy ślizgają się na zamarzniętym stawie. Młodszy wpadł do przerębli i zaczął tonąć. Starszy rzucił się na ratunek i narażając życie, uratował kolegę. Dobiegli dorośli i chwalą go:

    - To pewnie twój brat i dlatego tak go dzielnie ratowałeś.

    - Nie.

    - To pewno twój przyjaciel?

    - A skąd.

    - No więc, kto to jest?

    - A taki jeden, dałem mu pojeździć na moich łyżwach...

  • - Dlaczego jesteś taki pokrwawiony? - pyta matka syna wracającego z cyrku.

    - To przez magika, który podczas występu wziął mnie na arenę i wyciągnął mi z nosa złotą monetę.

    - I to on cię tak urządził?

    - Nie, to koledzy szukali następnych monet.

  • - Moja mama jeździ samochodem jak piorun!

    - Tak szybko?

    - Nie, tak często wali w drzewa.

  • Czteroletni Staś oznajmia ojcu:

    - Wiesz tato, ożenię się z babcią.

    - Synku, nie możesz ożenić się z moją matką.

    - A ty z moją mogłeś?!

  • Mama pyta synka:

    - Jasiu, dlaczego już się nie bawisz z Kaziem?

    - A czy ty chciałabyś się bawić z kimś, kto klnie, kłamie i bije?

    - Oczywiście, że nie.

    - No widzisz, on też nie chce.

  • - Czy chciałbyś, synku, zobaczyć swoją nową siostrzyczkę, którą przyniósł bocian?

    - Nie mamusiu, wolałbym raczej zobaczyć tego bociana.

  • Na lekcji religii ksiądz pyta:

    - Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg?

    - U nas w łazience.

    - Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?!

    - Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?

  • Mały chłopiec płacze w niebogłosy. Przechodząca kobieta pyta o powód rozpaczy.

    - Mój tatuś przed chwilą spadł z drabiny.

    - A mocno się potłukł?

    - Nie!

    - To dlaczego płaczesz?

    - Bo moja siostra to widziała, a ja nie…

  • - Jasiu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni?

    - Bo tata prosił, żeby go o piątej obudzić.

  • Na lekcji religii ksiądz pyta się dzieci:

    - Które z was chce iść do nieba?

    - Wszystkie dzieci poza Jasiem podnoszą ręce do góry, więc ksiądz pyta:

    - A ty, Jasiu, nie chcesz iść do nieba?

    - Nie mogę, obiecałem mamie, że zaraz po lekcjach wrócę do domu...

  • Na przystanku autobusowym kobieta widzi małego chłopczyka strasznie umorusanego i zasmarkanego.

    - Chłopcze, czy ty nie masz chusteczki?

    - Mam, ale obcym babom nie pożyczam.

  • Jaś puka do drzwi sąsiadów. Sąsiadka, która domyśla się, że matka wysłała Jasia, żeby przyszedł coś pożyczyć, nie ma najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, więc zatrzaskuje mu z całej, siły drzwi przed nosem. Ku jej zdziwieniu drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem. Próbuje jeszcze raz, lecz rezultat jest identyczny - drzwi powtórnie odbijają się i stają otworem. Podejrzewając, że chłopiec trzyma nogę miedzy drzwiami a framugą, kobieta cofa się, aby wziąć taki rozmach, który nauczy go grzeczności. Wówczas Jaś odzywa się:

    - Musi pani najpierw odsunąć swojego kota...

  • Ulicą idzie chłopiec, a na twarzy ma druciany ochraniacz, jakiego używają szermierze. Zdziwiony przechodzień pyta malca:

    - Czy uczysz się fechtunku?

    - Nie.

    - A po co masz założoną siatkę?

    - Założyli mi ją koledzy i wysłali po lody.

  • Dziewczynka i chłopiec bawią się w chowanego.

    - Jak cię znajdę, to dasz mi buzi - oznajmia chłopiec.

    - A jakbyś mnie nie znalazł, to będę w szafie!

  • Mały Kazio zobaczył u swego wujka wieczny kalendarz i zaraz zapytał:

    - Wujku, a kiedy wypadną moje pięćdziesiąte urodziny?

    - W czwartek.

    - A to pech, właśnie wtedy, gdy mam najtrudniejsze lekcje.

  • Mały Józio jest nieznośny. Matka grozi, że zamieni go na grzeczniejsze dziecko.

    - Nic z tego nie będzie - mówi chłopiec.

    - Dlaczego?

    - Gdzie znajdziesz takiego frajera, który zamieni grzeczne dziecko na niegrzeczne?

  • Cieśla naprawia płot, a mały Michaś nie odchodzi od niego ani na krok.

    - Chcesz się nauczyć, jak to się robi? - pyta cieśla. - Żeby potem, gdy będziesz duży, samemu naprawiać płoty?

    - Nie, proszę pana - odpowiada Michaś. - Czekam, aż pan uderzy się młotkiem w palec, jestem bardzo ciekawy, co pan wtedy powie...

  • - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie?

    - Nie mam pojęcia, syneczku.

    - A ja wiem! Od telewizora do kanapy!

  • Mały chłopczyk zwraca się do swojego kolegi:

    - Przyjdź dziś do nas. Dostałem psa na imieniny i chcę się przekonać, czy on gryzie...

  • Przechwalają się dwaj chłopcy:

    - Mój wujek jest marynarzem, omal nie zginął przez ośmiornicę.

    - A mój wujek, który jest lotnikiem, omal nie zginął przez dwunastnicę.

  • - Trzech chłopców sprzecza się, czyj wujek jest ważniejszy.

    - Mój jest biskupem - mówi pierwszy - wszyscy mówią do niego „wasza wielebność”.

    - Mój jest kardynałem i mówi się do niego „eminencjo”!

    - A mój waży 200 kilogramów, i ludzie, jak go widzą, mówią „O Boże!”

  • Przepełniony tramwaj. Wchodzi starszy pan i widzi siedzące, go chłopca.

    - Chłopczyku, czy nie mógłbyś wstać z tego miejsca?

    - Mógłbym, oczywiście, ale pan by je zaraz zajął.

  • Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiają ze sobą ze względu na to, żeby nie robić przykrości synkowi, który od urodzenia nic nie mówi. W pewnej chwili synek zatrzymuje rękę z widelcem w pół drogi do ust i mówi:

    - A gdzie kompocik?

    W tym momencie rodzina znieruchomiała z zaskoczenia. Po chwili mamusia mówi przez łzy szczęścia:

    - Synku! Ty mówisz?! To dlaczego do tej pory się nie odzywałeś?

    A synek:

    - Bo kompocik zawsze był.

  • - Bardzo przepraszam, czy pani synek to ten, który nosi piasek w moim słomkowym kapeluszu?!

    - Nie, mój właśnie sprawdza, czy pana radio działa pod wodą!

  • Wczoraj przysłałem tu mojego syna po cztery kilogramy truskawek. Kiedy je w domu zważyłem, okazało się, że jest tylko trzy kilo.

    - I co z tego?! A syna pan zważył?

  • Ciocia zwraca się do siostrzeńca:

    - Podstaw rączkę Zygmusiu, nasypię ci orzeszków.

    - Proszę raczej dać tatusiowi.

    - Tak bardzo kochasz tatusia?

    - Nie o to chodzi. Tatuś ma większą rękę.

  • - Mamo, mamo! - krzyczy na cały głos mały Jasio.

    - Czego ty mi wciąż głowę zawracasz? - wychyla się przez okno jego matka.

    - Tomek nie chciał uwierzyć, że masz zeza.

  • Mały chłopiec wracając z przedszkola upadł i skaleczył się w rękę.

    - I co, płakałeś?

    - Nie.

    - Dlaczego?

    - Bo nikt na mnie nie patrzył.

  • - Tatusiu, gdzieś ty się urodził?

    - W Warszawie.

    - A mamusia?

    - W Łodzi.

    - A ja?

    - W Poznaniu.

    - Czy to nie cudowne, żeśmy się w trójkę spotkali?

  • Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu:

    - Mój tata pływa w marynarce - chwali się pierwszy.

    - A mój w kąpielówkach! - odpowiada drugi.

  • - Jasiu, sam zjadłeś czekoladę? Nawet nie pomyślałeś o swojej siostrzyczce.

    - Wcale nie, myślałem o niej przez cały czas, czy nie przyjdzie, zanim skończę jeść.

  • - Tato, jeden kolega w szkole powiedział, że ja tak samo wyglądam jak ty!

    - A co ty na to? - pyta ojciec.

    - Nic!

    - Dlaczego nic?

    - A bo on był silniejszy ode mnie.

  • - Córeczko, tyle razy cię prosiłam, żebyś nie dawała kotu ziarna. Ziarno jest dla kanarka.

    - Tak mamusiu, ale kanarek jest w kocie.

  • Do kasy na dworcu kolejowym podchodzi mała dziewczynka i pyta:

    - Ile kosztuje bilet do Ciechocinka?

    - Już dziewiąty raz mnie o to pytasz - denerwuje się kasjer.

    - Bo mnie o to prosił mój młodszy braciszek. On się okropni cieszy, jak pan tak ciągle wystawia głowę z okienka.

  • Poczekalnia gabinetu stomatologicznego:

    - Synku, tak bardzo cię bolało?

    - Nie tatusiu, to krzyczał dentysta, gdy ugryzłem go w palec.

  • Jasio ogląda swego nowo narodzonego braciszka.

    - Tak! Na to nie szkoda pieniędzy, ale o rower to się nie można doprosić...

  • Ojciec do synka:

    - Jasiu, przed godziną były w szafie dwa ciastka, a teraz jest tylko jedno. Jak to się stało?

    - To moja wina, tatusiu, nie zauważyłem po ciemku tego drugiego.

  • Policjant widzi dwóch bijących się mężczyzn i małe dziecko wołające z płaczem „Tato, tato!".

    Funkcjonariusz rozdziela walczących i pyta malca.

    - Który z nich jest twoim ojcem?

    - Nie wiem - łka dziecko. - Właśnie o to się bili.

  • - Czemu płaczesz, chłopcze?

    - Upadłem i zabrudziłem spodnie.

    - Można je zdjąć i sprać!

    - Tata je sprał i bez zdejmowania!

  • Ojciec przegląda dzienniczek syna i mówi ze smutkiem:

    - Jak to możliwe, że ze wszystkich przedmiotów poza geografią masz dwóje?

    - Z geografii mnie jeszcze nie pytali.

  • Mały Janek prosi starszego brata.

    - Powiedz mamie, żeby mi dała na kino.

    - Mama jest tak samo moja, jak i twoja.

    - Tak, ale tyją dłużej znasz.

  • - Czemu płaczesz?

    - A bo... a bo... brat przybijał gwóźdź... do ściany... i uderzył się młotkiem w palec...

    - To dlatego płaczesz? Ja bym się śmiał!

    - Kiedy... ja... też się najpierw śmiałem...

  • Kazio dostał od ojca lanie. Siedzi teraz w kącie i popłakuje.

    - Tak cię bolało? - pyta starszy brat.

    - Nie, tylko w tylnej kieszeni miałem papierosy i tata mi wszystkie połamał!

  • Młoda matka w parku robi sweter na drutach. Jej synek przejeżdżając obok woła:

    - Jadę bez rąk! - i puszcza kierownicę roweru.

    Znika za zakrętem. Po kilku minutach pojawia się i oznajmia

    - Mamo, jadę bez zęba!