Dowcipy i kawały

Pokaż wszystkie dowcipy:

  • Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.

    - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?

    - Nic nowego, jaśnie panie... no może tylko to, że Azorek zdechł.

    - Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?

    - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.

    - A skąd we dworze końska padlina?

    - Konie się poparzyły, to zdechły.

    - Jak to konie się poparzyły?... Od czego?

    - Od ognia, panie, jak się stajnia paliła.

    - A kto podpalił stajnię?

    - Nikt, od płonącego dworu się zajęła.

    - Na miłość Boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?

    - Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia pana hrabiego się przewróciła i firanki się zajęły.

    - Och! A czemu mój teść umarł?

    - Bo jaśnie pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.

    - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!

    - Właśnie mówiłem, jaśnie panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

  • Dwaj teksańscy potentaci naftowi, Bruce i Alan, siedzą w barze i piją piwo. Nagle Bruce proponuje:

    - Może poszlibyśmy obejrzeć nowe modele Cadillaków? Muszę zmienić samochód.

    Alan wyraża zgodę. Bruce płaci rachunek i wychodzą. W salonie, zachwyceni nowymi modelami samochodów, obaj postanawiają kupić sobie po cadillaku. Gdy Bruce sięga do kieszeni, chcąc wyciągnąć portfel, Alan powstrzymuje go ręką, mówiąc:

    - Zostaw, Bruce. Ty płaciłeś za piwo!

  • Pewien angielski działacz polityczny zwraca się do znajomego:

    - Wie pan, sir, zaproponowano mi pięć tysięcy funtów, jeśli podam się do dymisji. Co pan mi radzi?

    - Niech pan zażąda więcej. Jestem przekonany, że dadzą panu.

  • Rozmawia dwóch hrabiów:

    - Swój majątek zawdzięczam jedynie wielkiej cierpliwości.

    - A ja byłem przekonany, że go odziedziczyłeś!

    - A czy ta droga nie wymaga cierpliwości?

  • Przyjechała hrabina, no i hrabia postanowił zrobić małe bara-bara. Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznym wylądowali w łóżku. Jan stanął z kandelabrem, a hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale hrabina kręci nosem że robi to nie tak, jak trzeba. Rozeźlił się hrabia i kombinuje inaczej. Ale hrabinie to też nie w smak. W końcu hrabia się wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe zadowolić hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili hrabina jęczy z rozkoszy. Na co hrabia:

    - Widzisz, durniu, jak trzeba trzymać kandelabr! Widzisz!

  • Hrabia kąpie się w morzu. W pewnym momencie zaatakował go rekin. Krzyczy więc do wiernego sługi:

    - Janie, podaj nóż!

    Jan z oburzeniem:

    - Panie hrabio, z nożem do ryby?!

  • Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.

    - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!

    - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od trzech miesięcy!

    - Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!

  • - Janie!

    - Tak, panie?

    - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu?

    - Ja, panie.

    - Przecież nie umiesz pisać!

    - Ale pani hrabina mnie prowadziła...

  • W ekskluzywnym klubie rozmawia dwóch lordów:

    - Wczoraj na przyjęciu u księżnej Polimbook stryj księżnej przez pomyłkę pocałował mnie w rękę.

    - I co?

    - Tragedia. Wrodzony takt kazał mi do końca wieczoru udawać kobietę...

  • Hrabia do Jana:

    - Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.

    - Ale przecież pada deszcz.

    - To weź parasol.

  • Hrabia, przeglądając kobiecy żurnal, mówi do żony:

    - Urszulo, tu piszą, że kobiety w czasie uniesień seksualnych krzyczą. U ciebie tego nie zauważyłem.

    - Krzyczałam, krzyczałam, tylko ciebie przy tym nie było!

  • Na pewnym szlacheckim przyjęciu jednemu z gości wymknął się mały wiaterek. Sala umilkła zaskoczona i wszyscy patrzą na niefortunnego biesiadnika. A nieszczęśnik zastanawia się, jak tu zatuszować to przykre zdarzenie. Wierci się, wierci na krześle, krzesło skrzypi przeraźliwie, a wszyscy nadal patrzą. Po chwili wstaje gospodarz i mówi:

    - Waćpan mebel spocisz, a tonacji i tak nie dobierzesz.

  • Hrabia, słynny gawędziarz, opowiada wśród grona przyjaciół jedną ze swoich licznych przygód.

    - Sarna, którą upolowałem, była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedną nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe...

    W tym momencie hrabia został zawołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta:

    - Na czym to ja skończyłem?

    - Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół.

    - A, już wiem - przypomina sobie hrabia. - Ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!

  • W luksusowym hotelu przy basenie stoi elegancko ubrany pan i krzyczy z zachwytem:

    - Wspaniałe, niewiarygodne!

    Podchodzi drugi elegancko ubrany pan i kulturalnie pyta:

    - A czym to się pan tak zachwyca?

    Na to pada odpowiedź:

    - Proszę tylko spojrzeć, to moja cudowna żona. Wczoraj nauczyła się pływać, a dzisiaj nurkuje i już pół godziny wytrzymuje pod wodą.

  • Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:

    - Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)

    - Eee, tak se tylko popier…lam.

    - Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)

    - Ale za to ślicznie gram!

  • Wdowa po lordzie pierwszy raz na przyjęciu napiła się whisky.

    - Dziwne - powiedziała - to smakuje tak samo jak lekarstwo, które mój mąż nieborak zażywał trzy razy dziennie w ciągu ostatnich lat swego życia.

  • - Powinienem zwolnić swojego kierowcę - mówi milioner do żony. - Jeździ jak wariat, już piąty raz ledwo uszedłem z życiem...

    - Misiu, bądź wyrozumiały, daj mu jeszcze jedną szansę...

  • Miliarder do swojego przyjaciela, który chce pożyczyć od niego jakąś sumę:

    - Wszystko, mój drogi, tylko nie pieniądze. To jedyna pamiątka, jaka mi została po ukochanym ojcu!

  • Lekarz bada chorego milionera. Przyszli spadkobiercy stają nad łóżkiem chorego.

    - Panie doktorze, czy jeszcze pozostała jakaś nadzieja?

    - Żadna. To tylko grypa.